Mioduski atakuje Leśnodorskiego: Nie pozwolę niszczyć Legii

W zeszłym tygodniu miało dojść do podpisania dokumentów związanych ze zmianami właścicielskimi w Legii, ale tak się nie stało. W związku z tym planowana na koniec lutego licytacja nie odbędzie się - podał serwis sport.pl.
Powodem zamieszania jest stanowisko Dariusza Mioduskiego, jednego z właścicieli klubu. Ma on dwie poważne wątpliwości co do całej procedury.
- Po pierwsze nie zgadzam się i nigdy na to nie pozwolę, by moi wspólnicy wykupili mnie za pieniądze tego klubu. Nie po to budowałem wartość Legii, by teraz pozwolić ją finansowo niszczyć - mówi.
Mioduski nie zgadza się także na to, by w przypadku wygrania przez niego licytacji, dotychczasowy zarząd został zwolniony z odpowiedzialności. Zaznacza, że w każdej normalnej spółce obowiązuje taka odpowiedzialność za działanie na szkodę firmy. Pyta też, czego boją się Leśnodorski oraz Wandzel, skoro w ich mniemaniu klub jest świetnie zarządzany.
Dziennikarze sport.pl zapytali, co o całej sytuacji myśli sam Leśnodorski. Ten był zdziwiony, a wypowiedzi Mioduskiego określił mianem "medialnych wrzutek".
Właściciele mistrzów Polski od pewnego czasu pozostają w konflikcie i zmierzają do negocjacji w sprawie przejęcia klubu przez jedną ze stron. W rozmowach pośredniczą przedstawiciele Polskiej Rady Biznesu. Na razie bardzo prawdopodobne jest, że negocjacje odsuną się w czasie.