Michał Listkiewicz krytykuje Dariusza Mioduskiego. Poszło o stosunek do legend Legii Warszawa

Michał Listkiewicz krytykuje Dariusza Mioduskiego. Poszło o stosunek do legend Legii Warszawa
Photografeus / shutterstock.com
Ostatnie słowa Dariusza Mioduskiego na temat jego byłego wspólnika, Bogusława Leśnodorskiego, wciąż są szeroko komentowane w mediach. Na łamach "Super Expressu" obecnego właściciela Legii Warszawa skrytykował Michał Listkiewicz.
Konflikt Mioduskiego z Leśnodorskim przybrał na sile kilka lat temu. Ten pierwszy wykupił od byłego wspólnika udziały w klubie i od tamtej pory sam steruje Legią. "Wojskowi" pod jego rządami ani razu nie weszli jednak do fazy grupowej Ligi Europy, za co obecny prezes klubu jest mocno krytykowany.
Dalsza część tekstu pod wideo
W jednym z niedawnych wywiadów Mioduski określił Leśnodorskiego mianem "huby, która przyczepia się do drzewa, a ono obumiera". Z tymi słowami nie zgadza się Michał Listkiewicz.
Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej na łamach "Super Expressu" podkreślał, że prezes Legii powinien mieć większy szacunek do osób, które w minionych latach zrobiły wiele dla tego klubu. Jako przykłady podał też Dariusza Dziekanowskiego oraz Wojciecha Kowalczyka.
- Dla właściciela Legii Dariusza Mioduskiego jego były wspólnik Bogusław Leśnodorski jest jak huba, która najpierw zdobi drzewo, by je na końcu zniszczyć. A przecież huba to także wesoły taneczny rytm. Stosunek charyzmatycznego działacza, "Szopenem" zwanego, do legijnych legend jest... oryginalny - pisze Listkiewicz.
- Zawodnikom pokroju Dziekanowskiego i Kowalczyka zarzuca brak piłkarskiej wiedzy, więc w klubie ich nie potrzebuje, poza tym wszystko jest cacy. Z samolotu Manchesteru United jako pierwszy wysiadał zawsze Bobby Charlton, a z legijnego pewnie prezes Dariusz. O sile klubu stanowią jego zawodnicy, byli i obecni. Polska jest pod tym względem niechlubnym wyjątkiem, nie tylko w futbolu zresztą - dodał działacz.
Po niedzielnej wygranej nad Lechem Poznań Legia Warszawa awansowała na pozycję wicelidera PKO Ekstraklasy. Do prowadzącego Rakowa Częstochowa obrońcy tytułu tracą tylko jeden punkt.

Przeczytaj również