Michał Listkiewicz krytykuje Dariusza Mioduskiego. Poszło o stosunek do legend Legii Warszawa

Ostatnie słowa Dariusza Mioduskiego na temat jego byłego wspólnika, Bogusława Leśnodorskiego, wciąż są szeroko komentowane w mediach. Na łamach "Super Expressu" obecnego właściciela Legii Warszawa skrytykował Michał Listkiewicz.
Konflikt Mioduskiego z Leśnodorskim przybrał na sile kilka lat temu. Ten pierwszy wykupił od byłego wspólnika udziały w klubie i od tamtej pory sam steruje Legią. "Wojskowi" pod jego rządami ani razu nie weszli jednak do fazy grupowej Ligi Europy, za co obecny prezes klubu jest mocno krytykowany.
W jednym z niedawnych wywiadów Mioduski określił Leśnodorskiego mianem "huby, która przyczepia się do drzewa, a ono obumiera". Z tymi słowami nie zgadza się Michał Listkiewicz.
Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej na łamach "Super Expressu" podkreślał, że prezes Legii powinien mieć większy szacunek do osób, które w minionych latach zrobiły wiele dla tego klubu. Jako przykłady podał też Dariusza Dziekanowskiego oraz Wojciecha Kowalczyka.
- Dla właściciela Legii Dariusza Mioduskiego jego były wspólnik Bogusław Leśnodorski jest jak huba, która najpierw zdobi drzewo, by je na końcu zniszczyć. A przecież huba to także wesoły taneczny rytm. Stosunek charyzmatycznego działacza, "Szopenem" zwanego, do legijnych legend jest... oryginalny - pisze Listkiewicz.
- Zawodnikom pokroju Dziekanowskiego i Kowalczyka zarzuca brak piłkarskiej wiedzy, więc w klubie ich nie potrzebuje, poza tym wszystko jest cacy. Z samolotu Manchesteru United jako pierwszy wysiadał zawsze Bobby Charlton, a z legijnego pewnie prezes Dariusz. O sile klubu stanowią jego zawodnicy, byli i obecni. Polska jest pod tym względem niechlubnym wyjątkiem, nie tylko w futbolu zresztą - dodał działacz.
Po niedzielnej wygranej nad Lechem Poznań Legia Warszawa awansowała na pozycję wicelidera PKO Ekstraklasy. Do prowadzącego Rakowa Częstochowa obrońcy tytułu tracą tylko jeden punkt.