Michael Owen wspomina transfer do Realu Madryt: Płakałem. Myślałem "Boże, co ja zrobiłem"

Chociaż w wieku 22 lat Michael Owen zdobył Złotą Piłkę, to jego kariera nie potoczyła się tak dobrze, jak można się było tego spodziewać. Były angielski napastnik do dziś żałuje przejścia do Realu Madryt. Przyznał, że już przed wylotem do Hiszpanii miał bardzo duże wątpliwości, jeśli chodzi o podjętą decyzję.
Gdy w 2001 roku Michael Owen został ogłoszony zwycięzcą Złotej Piłki, wydawało się, że na długo zostanie jedną z gwiazd światowego futbolu. Później jego kariera wyhamowała, lecz i tak dostał propozycję transferu do Realu Madryt. W drużynie "Królewskich" był tylko przez rok. Dziś bardzo żałuje, że odszedł z Liverpoolu.
- Ostatnią rzeczą, o której myślałem, było opuszczenie Liverpoolu. Byliśmy na przedsezonowej trasie w Ameryce, zadzwonił do mnie mój agent, a Jamie Carragher, który był ze mną w pokoju, szybko zorientował się, o czym rozmawiamy. Mówił mi: "Pfff, nie idź tam. Mają Raula, Ronaldo i Fernando Morientesa - nie będziesz grał!". Ja byłem przekonany w połowie, tak naprawdę obwiniam o to Iana Rusha - mówi Owen.
- Pomyślałem: "Jeśli tam pójdę, to zawsze będę mógł wrócić do Liverpoolu, przecież gram tu od dawna. Po prostu tego spróbuję - Galacticos, białe koszulki, w których wszyscy tańczą jak anioły, niesamowity stadion, inna kultura". W końcu się zgodziłem - wspomina.
- Wiecie jak to jest, podpisać coś i wiedzieć, że nie ma już odwrotu? Kiedy myślisz: "O mój Boże, co ja zrobiłem". Pamiętam, jak płakałem, gdy szedłem na lotnisko. Myślałem o tym, co zostawiałem za sobą - zakończył.