Media: Za aferę w kadrze odpowie też dyrektor reprezentacji Polski

Ciąg dalszy afery wokół reprezentacji Polski. Według "Przeglądu Sportowego" za niewłaściwe zachowanie piłkarzy na zgrupowaniu konsekwencje poniosą nie tylko poszczególni piłkarze, ale i dyrektor kadry. Tomasz Iwan.
Przypomnijmy, że kilka dni temu "PS" ujawnił kulisy zgrupowania przy okazji meczów z Danią i Armenią. Część kadrowiczów miała "regenerować się" piwem oraz grą w karty. Pierwsze doniesienia mówią o tym, że za wybryki odpowiedzą Łuakasz Teodorczyk oraz Artur Boruc.
Wewnętrzne śledztwo zapowiedział już Polski Związek Piłki Nożnej. Na celowniku miał znaleźć się Tomasz Iwan, którego zadaniem jest organizacja pracy podczas zgrupowań - rezerwacja hoteli, biletów, ale też planowanie czasu wolnego.
Iwan to były piłkarz, członek kadry, która po 16 latach awansowała na mundial, jednak pominięty przez Jerzego Engela w powołaniach na samą imprezę. Zdaniem "Przeglądu Sportowego" Iwan zbytnio zżył się z piłkarzami i ci poczuli, że mogą pozwalać sobie na coraz więcej, co wykorzystywali. Gdzie wtedy był Nawałka? Z relacji dziennikarzy wynika, że większość władzy nad czasem wolnym graczy oddał właśnie dyrektorowi kadry, samemu poświęcając czas na rozpracowywanie rywali i ustalanie taktyki na kolejne mecze.
"PS" zadaje dziś pytanie, jak bardzo dyrektor reprezentacji może zbliżyć się do piłkarzy i czy nocne "posiadówki" przy piwie z jego udziałem czy za jego przyzwoleniem mogą i powinny przeciągać się do rana, jeżeli mamy do czynienia ze zgrupowaniem kadry i czasem między ważnymi meczami o punkty.
Według informacji "Przeglądu" Iwan nie widzi w całej sprawie nic złego i zamiast naprawą sytuacji zajął się... szukaniem kreta, który poinformował media o zdarzeniach ze zgrupowania.