Matras: Po Legii można się spodziewać wszystkiego

- Po Legii można spodziewać się wszystkiego. Na pewno będą chcieli narzucić swój styl i nas zdominować. Zagrają pod presją. My jesteśmy dobrze przygotowani. Jesienią pokazaliśmy, że można z nimi wygrać. Wynik jest sprawą otwartą, zrobimy wszystko, by zdobyć trzy punkty – mówił Mateusz Matras na konferencji przed niedzielną potyczką z Wojskowymi.
W sezonie 2016/2017 Portowcy z Legionistami grali dwukrotnie. Zwycięsko z tych potyczek wychodzili zawsze gospodarze. - Przy Łazienkowskiej gra się trudno – przyznaje pomocnik w rozmowie z oficjalną witryną Dumy Pomorza. – U siebie są mocni. Trudno nam jest wywieźć ostatnio stamtąd jakiekolwiek punkty. Każdy, kto przyjeżdża do nas, mówi, że stadion w Szczecinie jest specyficzny. Często wieje i myślę, że to też może przeszkadzać w grze. My jesteśmy przyzwyczajeni do naszego boiska. Gdy kibice krzykną z trybun, to gra się zupełnie inaczej. Mamy nadzieję, że w niedzielę będzie tak samo jak jesienią.
Warszawianie mają w swoich szeregach wiele indywidualności. Kluczowa, zdaniem „Matrixa”, będzie dominacja w środkowej strefie boiska. - Środek pola oraz skrzydła Legii są bardzo groźne – zaznacza wychowanek Gwarka Ornontowice. - Odjidja-Ofoe, Radović, Guilherme robią tam bardzo dobrą robotę. Musimy postarać się, by zdominować ich w środku pola, bo wtedy będziemy kontrolować grę i mecz będzie układać się po naszej myśli. Musimy zwrócić uwagę na kilku graczy, ale to my musimy dobrze wyglądać. Nie możemy sobie zaplanować każdej sekundy spotkania, trzeba reagować na bieżąco.
Dla Matrasa to jedna z ostatnich okazji, by zagrać na Twardowskiego w barwach Dumy Pomorza. W następnym sezonie będzie bronił barw Lechii Gdańsk, ale nie został odsunięty na boczny tor. - Myślę, że lepszej sytuacji, jaka tutaj mnie spotkała, nie mogłem sobie wymarzyć. Po to się trenuje, by grać. Fajnie, że trener i klub nie odstawili mnie na bok wiedząc, że odchodzę. Jest to normalne w zachodnich klubach, że nie odsuwają zawodnika z takich powodów. Ja mam jeszcze tutaj robotę do wykonania, kontrakt do wypełnienia, mamy o co grać – kończy swoją wypowiedź podopieczny Kazimierza Moskala.