"Mamy siedem procent szans na awans do EURO". Były reprezentant Polski mocno przejechał się po kadrze

Wiosną reprezentację Polski czeka rywalizacja w barażach o EURO 2024. W awans naszej kadry kompletnie nie wierzy Radosław Kałużny, który rozmawiał z Przeglądem Sportowym Onet.
Biało-czerwoni w marcu zmierzą się z Estonią na PGE Narodowym. Jeśli wygrają, to o awans na EURO 2024 zagrają z Walią lub Finlandią. W zwycięstwo w tym drugim meczu nie wierzy Radosław Kałużny.
- Jedyną radość mógłby sprawić awans do mistrzostw Europy w Niemczech, ale słabo to widzę. Nie chcę znęcać się nad kadrą Michała Probierza, lecz na dziś daję jej jakieś siedem procent na to, że weźmie ona udział w finałach EURO - stwierdził Kałużny.
- Przecież na ten moment mamy rozbabraną kadrę, którą trzeba poskładać do kupy. Przeprowadzić generalny remont. Wydaje mi się, że skromnie pokonamy Estonię, pewnie 1:0, lecz w ostatecznej rozgrywce nie damy rady Walii lub Finlandii. Więcej gry, więcej minut na boisku naszych reprezentantów – to podstawa tego, by kadra zaczęła lepiej funkcjonować - ocenił.
Były reprezentant Polski w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet podkreślił, że przed Michałem Probierzem stoi jasne zadanie. Swoją główną misję selekcjoner już zaczął zresztą realizować.
- Zadaniem Michała Probierza – choć nie sądzę, by wyrobił się przed barażami – jest wykreowanie, odkrycie nowych twarzy. Coś, co selekcjoner już uczynił z Jakubem Piotrowskim - przyznał.
- Postawił na niego, a ten dał nadzieję, że reprezentacja będzie miała z niego pożytek. Ale powtarzam: bez regularnego grania w klubach na zgrupowania przyjeżdżać będą piłkarze nie w pełni gotowi do gry i jakichś osiągnięć z reprezentacją - zakończył.