Legia Warszawa. Mateusz Wieteska wziął w obronę Josue. "Pokaże, że był to tylko wypadek przy pracy"

Legia Warszawa w czwartkowy wieczór przegrała 1:4 z Napoli w meczu fazy grupowej Ligi Europy. Mateusz Wieteska po końcowym gwizdku wziął w obronę Josue, który sprokurował dwa rzuty karne.
Do przerwy mistrzowie Polski sensacyjnie prowadzili przy Łazienkowskiej 1:0. W drugiej części spotkania "Azzurri" pokazali jednak klasę. Mateusz Wieteska mimo wszystko jest zadowolony z występu Legii przeciwko Napoli i wierzy, że w weekend stołeczny zespół przełamie się w Ekstraklasie.
- Na pewno w pierwszym i drugim meczu nikt nie może odebrać nam tego, że chcieliśmy. Graliśmy z poświęceniem i zaangażowaniem. W drugim spotkaniu chcieliśmy więcej grać w piłkę i szkoda, że to zakończyło się takim wynikiem. To na pewno nas boli. Ja jednak jestem dumny z tego, że mój zespół był w stanie przeciwstawić się takiej drużynie, jak Napoli - powiedział Wieteska w rozmowie z oficjalną stroną Legii.
- Doskonale wiemy, jaka sytuacja jest w lidze i grupie Ligi Europy. Musimy się skupić i jak najszybciej wrócić na zwycięską ścieżkę. Teraz należy się zregenerować i przygotować na niedzielę. Mecz ze Stalą w tym momencie jest najważniejszy - przyznał.
- Trudno powiedzieć, co by się wydarzyło, gdyby nie karne. Josue mocno przeżył dzisiejszy mecz. Moim zdaniem jest to nasz najlepszy zawodnik od rozegrania piłki, który potrafi szybko operować futbolówką. Na pewno jest to dla niego bolesny moment. Wszyscy chcieliśmy go wesprzeć najlepiej, jak tylko mogliśmy - podkreślił.
- Jak poznawałem tego zawodnika kilka miesięcy temu, to od razu zauważyłem, że ma silną psychikę. Jestem pewny, że w kolejnych dniach Josue zrobi wszystko, aby odbudować się po dzisiejszym spotkaniu. Ten piłkarz pokaże, że był to jedynie wypadek przy pracy - dodał.
- Jestem przekonany, iż jesteśmy w stanie się dobrze zregenerować. Jesteśmy profesjonalistami i każdy z nas o tym wie. Sami wywalczyliśmy awans do europejskich pucharów i wiemy, z czym to się je. W niedzielę liczą się dla nas tylko trzy punkty - zakończył.