Legia Warszawa. Marko Vesović opowiedział o walce z kontuzją. "Popłakałem się, to był cholernie ciężki moment"

Marko Vesović opowiedział o walce z kontuzją. "Popłakałem się, to był cholernie ciężki moment"
MediaPictures.pl/Shutterstock
Marko Vesović w sezonie 2019/2020 był jedną z wiodących postaci w Legii Warszawa, lecz w czerwcowym meczu ze Śląskiem Wrocław zerwał więzadła krzyżowe. W rozmowie z oficjalną stroną "Wojskowych" 29-latek opowiedział o trudnych momentach i długiej rehabilitacji.
Marko Vesović trafił na Łazienkowską w styczniu 2018 roku. Reprezentant Czarnogóry w rundzie wiosennej doszedł do bardzo dobrej formy, lecz wszystkie plany pokrzyżowała mu kontuzja. Na boisku nie pojawił się do dziś, choć powoli dochodzi już do siebie.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Człowiek zmienia się i uczy całe życie, a ja teraz dostałem kolejną naukę. Taką, że ilekroć jest ciężko, to właśnie w takich momentach trzeba pokazać największą siłę i gotowość do walki. Bo rehabilitacja to naprawdę jest walka, codzienna batalia z samym sobą. Czasem robisz te wszystkie ćwiczenia, nie masz już siły, ale wiesz, że musisz, więc próbujesz dalej - opowiada Vesović.
- Jednak są momenty, kiedy po tym wszystkim wydaje ci się, że w ogóle nie ma efektów. I wtedy coś w tobie pęka, motywacja spada do zera, chcesz zostać w domu, przykryć się kołdrą, nie wychodzić już z łóżka. Właśnie wtedy musisz sobie jednak zadać pytanie: chcesz wrócić na boisko, czy nie? Masz charakter, czy nie masz go wcale? Więc wstajesz, ubierasz się i jedziesz na rehabilitację z nastawieniem, że dasz z siebie jeszcze więcej niż wczoraj. To jest szkoła, ciężka szkoła, ale dająca naprawdę cenną naukę - dodał.
- Rehabilitacja przebiega dobrze, wszystko idzie w dobrym kierunku, ale ty jesteś nią tak zmęczony, że w ogóle tego nie zauważasz. Teraz jest jednak łatwiej, bo wróciłem do Warszawy i jestem z zespołem. Mogę wejść do szatni, mogę połazić po pokojach w ośrodku i po prostu mogę sobie pogadać. Z "Mladenem", z "Antolą", z każdym zawodnikiem. A to wszystko pozwala zapomnieć o kontuzji - przyznał.
- Było mi strasznie trudno, zwłaszcza na początku sezonu. Czujesz, że powinieneś być tam razem z nimi, pomóc im, a jedyne co możesz zrobić to po prostu patrzeć. Kiedy oglądałem starcia w lidze czy eliminacjach do Ligi Mistrzów, miałem ochotę wskoczyć do telewizora. Jestem bardzo emocjonalną osobą, co czasem wcale nie jest dobre, ale cały czas uczę się trzymać nerwy na wodzy - powiedział.
- Po zdobyciu mistrzostwa Polski popłakałem się przed telewizorem, cholernie ciężki moment. Walczyłem cały sezon, miałem w głowie tylko „praca, praca” i na sam koniec kiedy jest świętowanie, kiedy wreszcie osiągnęliśmy cel, ja leżę w łóżku, a wszyscy są tam. Cała ekipa do mnie zadzwoniła, "Antola" nagrywał mi fetę na video, ale sam nic nie mogłem zrobić. Jedna z najtrudniejszych, być może najtrudniejsza chwila w trakcie całej kontuzji - zakończył.
Redakcja meczyki.pl
Maciej Pietrasik15 Nov 2020 · 15:54
Źródło: Legia.com

Przeczytaj również