Lech Poznań odzyska pieniądze za Kamila Jóźwiaka i załata dziurę finansową? "Sprawa jest na ostatniej prostej"

Lech Poznań odzyska pieniądze za Kamila Jóźwiaka i załata dziurę finansową? "Sprawa jest na ostatniej prostej"
Marcin Kadziolka / Shutterstock.com
Lech Poznań w poniedziałek przedstawił sprawozdanie finansowe za okres działalności od 1 lipca 2021 do 30 czerwca 2022 roku, a więc za czas, w którym "Kolejorz" zdobył dla siebie ósmy tytuł mistrza Polski. Z kolei 23 stycznia klub zaprezentuje audyt, który szczegółowo przedstawi więcej faktów i szczegółów ze swojego finansowego działania. Już w sprawozdaniu widać to, o czym w sierpniu w dużym wywiadzie dla "Meczyków" mówił Piotr Rutkowski, w co ciężko było uwierzyć kibicom, czyli stracie blisko 16 milionów złotych. Jednym z powodów tego ujemnego bilansu był brak pieniędzy z transferu Kamila Jóźwiaka, ale jak słyszymy, sprawa odzyskania tej kwoty jest na finiszu.
Zacznijmy jednak od początku, przypominając sierpniowe słowa właściciela Lecha Poznań.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Sezon mistrzowski skończyliśmy z -16 milionami złotych, bo tyle kosztował ten zespół, który stworzyliśmy. Ten zespół kosztował i to najdroższa drużyna w historii Lecha, która jest pewnie o 40% czy 50% droższa niż ta sprzed dwóch lat, która grała w fazie grupowej Ligi Europy - zdradził wówczas Rutkowski.
To oczywiście prawda, ale wiele osób się dziwiło, skąd klub mający zyski z pucharów i z dużych transferów swoich wychowanków, ma tak dużą stratę?
Tak według poniedziałkowego sprawozdania finansowego kształtują się obecne dochody klubu za okres wspomniany we wstępie.
96,2 mln zł – przychód z działalności operacyjnej

111,3 mln zł – koszty działalności operacyjnej

15,9 mln zł – strata brutto

15,7 mln zł – strata netto
Jeśli chodzi o to, skąd wzięła się wspomniana "dziura", to według naszych informacji składają się na to głównie dwie rzeczy. Jedna, to wspomniane pensje, których wysokość łączna była najwyższa w historii klubu, a w tym roku będzie ona jeszcze większa w związku z przedłużeniem umów, a co za tym idzie sporych podwyżek dla piłkarzy.
Druga kwestia to brak w klubowej kasie aż 3 milionów euro, które miały do klubu przyjść ratami, regulując tym samym pozostałą kwotę do zapłaty przez Derby County za Kamila Jóźwiaka. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w "przychodzie z działalności operacyjnej" jest już zawarta jedna z trzech rat z kwoty ok. 10 milionów euro, za jaką Lech do Wolfsburga sprzedał Jakuba Kamińskiego.
Wracając jednak do Jóźwiaka, za którego Anglicy mieli zapłacić ok. 4 miliony euro. Do dzisiaj Derby zapłaciło Lechowi tylko 25 proc. tej kwoty. Reszta miała iść w ratach. Transfer dokonał się we wrześniu 2020 roku. Pozostałe 3 miliony miały do Lecha trafić do końca stycznia 2022. Jak wiemy, pieniądze do klubu nie przyszły.
Wszyscy także wiemy, jak potoczyła się historia Derby County. Wielomilionowe długi, ujemne punkty i na koniec spadek do League One, ale przede wszystkim brak możliwości uregulowania starych zobowiązań, co interesuje Lecha.
Jak udało nam się dowiedzieć, sprawa rzecz jasna trafiła do sądu. On orzekł w pierwszej instancji, że Lechowi, mimo ogromnych problemów Derby, nadal przysługuje cała kwota, jaką Anglicy powinni zapłacić. Oni z kolei, ze względu na swoje widmo upadłości, chcieli zapłacić jeszcze tylko 25 proc. z pozostałej kwoty.
Obecnie Derby odwołało się od wyroku sądu i czeka na rozpatrzenie sprawy. Jednak jak słyszymy, sytuacja jest już na finiszu i ma się wyjaśnić w ciągu miesiąca, maksymalnie dwóch, co nie oznaczałoby oczywiście natychmiastowej spłaty kwoty, ale już pewności potwierdzonej sądowo, że wszystkie należyte pieniądze w końcu kiedyś trafią do Lecha.

Przeczytaj również