Lech Poznań ma problem w bramce? Może dojść do kolejnego transferu. "Jesień będzie kluczowa"
Lech Poznań i bramkarze to od lat nie jest dobrana para. Obecnie jedynką jest Ukrainiec Artur Rudko, a rezerwowym Filip Bednarek. Podpytaliśmy jednak, jaką przyszłość na tej pozycji widzi szefostwo Kolejorza.
Mistrz Polski określił na lato trzy główne cele transferowe - bramkarz, środkowy obrońca i środkowy pomocnik. Pierwszym letnim transferem Lecha Poznań był 30-letni Ukrainiec Artur Rudko, który przyszedł z cypryjskiego Pafos. Jak słyszymy, "Kolejorz" chciał nawet kupić tego zawodnika, ale nie było takiej możliwości. Ostatecznie bramkarz przyszedł do klubu na roczne wypożyczenie z opcją wykupu.
Przed końcem sezonu w Lechu trwała dyskusja, co zrobić z tą pozycją. Jak słyszymy, Maciej Skorża nie do końca był przekonany do postawienia w nowym sezonie na Bartosza Mrozka czy Krzysztofa Bąkowskiego. Stąd "Kolejorz" postanowił poszukać bramkarza, ale kibice mają zastrzeżenia do ostatecznego wyboru na tę pozycję. Sugerują Lechowi, że ten znowu przyoszczędził na kluczowej pozycji. W klubie jednak uważają, że Rudko jest lepszym bramkarzem niż Mickey van der Hart.
Lech Poznań nie skreśla Artura Rudki, ani także nie ocenia go jeszcze pozytywnie, ani negatywnie. Wręcz da się usłyszeć, że "nie chcemy oceniać go po jednym nieudanym meczu".
Sytuacja z obsadą bramki w Lechu na dzisiaj wygląda tak, że jeśli jesienią żaden z bramkarzy, czyli Rudko, Bednarek, wypożyczony do Stali Bartosz Mrozek czy Bąkowski nie będą spisywać się w swoich meczach na tyle dobrze, że można będzie zaufać któremuś z nich w rundzie wiosennej czy kolejnym sezonie, to "Kolejorz" zimą jeszcze raz spróbuje poszukać nowego bramkarza. Latem temat roszad w bramce "Kolejorza" jest zamknięty i o miejsce między słupkami mają walczyć wyżej wymienieni zawodnicy.