Krystian Bielik zmienił podejście po poważnej kontuzji. "Staram się być mądrzejszy. Spokorniałem"

Krystian Bielik już dwukrotnie stracił większość sezonu ze względu na zerwanie więzadeł. Reprezentant Polski w rozmowie z "Onetem" nie ukrywa, że urazy sporo zmieniły w jego podejściu do futbolu.
Utalentowany pomocnik po ponad dwóch latach przerwy może znów zagrać w reprezentacji Polski. Wyleczył już kontuzję kolana i otrzymał powołanie od Czesława Michniewicza. Wierzy w to, że dawne kontuzje na swój sposób pomogą mu w przyszłości.
- Na pewno spokorniałem. Jeszcze przed pierwszym zerwaniem więzadeł wychodziłem z założenia, że nie zawsze muszę być wyspany czy na 100 procent przygotowany do treningu. Nie przykładałem się tak do trzymania diety. Pod tym względem po pierwszej kontuzji wiele zmieniło się na lepsze, nie tylko jeśli chodzi o nawyki żywieniowe, ale ogólnie o podejście do życia. Funkcjonuję tak, żeby móc spojrzeć w lustro i powiedzieć, że zrobiłem wszystko jak należy - powiedział Bielik.
- Wielu zawodników, dopóki nie dozna ciężkiej kontuzji, nie do końca skupia się na każdym aspekcie życia piłkarza. Dopiero gdy do niej dojdzie, coś się zmienia w głowie czy nastawieniu. Ja staram się być mądrzejszy na boisku. Jeśli wiem, że nie wygram piłki, nie lecę na hura. Wolę zobaczyć, jak dana akcja się rozwinie, żeby za chwilę zareagować w lepszy sposób - przyznał.
- Natomiast przed kontuzjami szedłem czasem na żywioł. Obojętnie, czy mogłem wygrać piłkę, czy nie. Zdarzało się też wsadzać gdzieś nogę, choć nie było takiej potrzeby. Te kontuzje mnie zmieniły i staram się dwa razy więcej myśleć o tym, co wykonuję na boisku - dodał.
W rozmowie z "Onetem" 24-latek nie zamierzał ukrywać, że przeżywał trudne momenty. Sporym ciosem był dla niego zwłaszcza brak możliwości występu na EURO 2020. Z pewnością byłby bowiem jednym z kandydatów do gry w wyjściowej jedenastce.
- Mogę otwarcie powiedzieć, że ostatnie dwa lata były najcięższe w moim życiu. Nie ma o czym w ogóle dyskutować. Jednak dzięki pomocy rodziny, przyjaciół i znajomych, którzy byli blisko mnie, pomagali mi słowem i czynem, udało się to przetrwać. Dwa lata temu wiedziałem, że będę grał na Euro, bo byłem w świetnej formie, ale ta kontuzja wszystko rozwaliła. Marzenia o występie na takim turnieju musiały zostać odłożone. To też bardzo bolało - zakończył.