Kibice Lecha Poznań chcą zwolnienia dwóch osób. "Żądamy specjalistów, a nie przydupasów i klakierów"

Grupy kibicowskie Lecha Poznań grożą bojkotem meczów "Kolejorza". Stanie się tak, jeśli władze klubu nie wcielą w życie ich postulatów personalnych.
Lech w tym sezonie przebił się do fazy grupowej Ligi Europy, ale w Ekstraklasie notuje koszmarne wyniki. Na osiem kolejek przed końcem sezonu zajmuje dziewiąte miejsce z dużą stratą do podium. Wyprzedza go m.in. lokalny rywal - Warta.
We wtorek za kiepskie wyniki pracę stracił Dariusz Żuraw. Jego następcą będzie Maciej Skorża. Więcej o tym, na jakich warunkach podpisze kontrakt w Poznaniu, piszemy TUTAJ.
Kibice Lecha domagają się też innych zmian. W specjalnym oświadczeniu domagają się odsunięcia od zespołu trenera przygotowania fizycznego Andrzeja Kasprzaka i zwolnienia dyrektora sportowego Tomasza Rząsy.
- Dopóki nasz postulat nie zostanie zrealizowany nie wrócimy na trybuny, nawet gdy będzie to już możliwe. Oczywistym jest, że tęsknimy za powrotem na stadion, ale nie będzie on możliwy gdy osoby odpowiedzialne od lat za porażki i brak sukcesów naszego klubu będą dalej w Lechu Poznań, nawet na jakiś starannie poukrywanych stanowiskach - napisano w oświadczeniu.
- Żądamy zatrudnienia specjalistów, a nie przydupasów i klakierów, którzy tylko przytakują - nie znającemu się zbytnio na profesjonalnej i poważnej piłce - młodemu prezesowi - dodano.
Kibice zapewniają, że na bojkocie meczów nie zakończą swoich działań.
- Brak obecności na trybunach to tylko jeden z wielu pomysłów na uprzykrzenia życia wszystkim, który chcą z niego wycisnąć ostatnie soki. Jesteśmy bardzo kreatywni, ale przecież nie chodzi o to, by codziennie pod stadionem stacjonowały radiowozy. Tak jak dziś, prawda? - zakończono.