"Każdy chciał, byśmy przegrali. Argentyna vs reszta świata". Mocne słowa reprezentanta "Albicelestes"
Reprezentacja Argentyny awansowała do finału mundialu. Jeden z jej piłkarzy uważa, że poza ojczyzną jego zespół nie ma wielkiego wsparcia. - Każdy chciał, byśmy przegrali - wypalił Emiliano Martinez.
Argentyńczycy po ośmiu latach znów weszli do finału mistrzostw świata. Zrobili to za sprawą wygranej w półfinale z Chorwacją (3:0), po której mocnego wywiadu udzielił Emiliano Martinez, pierwszy bramkarz drużyny z Ameryki Południowej.
Według Martineza sukces smakuje tym lepiej, że wątpiono w siłę argentyńskiej drużyny. Piłkarz przypomniał, co działo się po porażce w inaugurującym MŚ spotkaniu z Arabią Saudyjską.
- Nie mogę w to uwierzyć! - piał z zachwytu golkiper. - Przecież przegraliśmy pierwszy mecz, nagle wszystko wywróciło się do góry nogami. Ludzie zaczęli w nas wątpić, straciliśmy serię 36 meczów bez porażki - mówił. - Potem była nieco niechlujna pierwsza połowa przeciwko Meksykowi - zauważył.
Zdaniem zawodnika Aston Villi reprezentacja Argentyny nie cieszy się sympatią poza własnym krajem.
- Każdy chciał, byśmy przegrali, byśmy odpadli. To rywalizacja Argentyna vs reszta świata. Tym bardziej jestem dumny z tej grupy 26 wojowników, mających za sobą 45 mln Argentyńczyków - zapewnił.
Martinez wypowiedział się także na temat stanu zdrowia Leo Messiego, o który obawiano się po meczu z Chorwacją.
- Nie jest kontuzjowany. Graliśmy 120 minut z Holandią, to było dla niego trudne. Jak jednak widzicie, Leo chce grać wszystko do końca. Jest w dobrej formie fizycznej - podkreślił reprezentant "Albicelestes".
W finale MŚ Argentyna zagra z Francją lub Marokiem. Decydujący mecz zaplanowano na niedzielę na 16:00.