Kadrowicz zdał egzamin. Zdradził kulisy. "Wchodzisz, to twoja chwila"

Reprezentacja Polski zremisowała z Chorwacją (3:3) w spotkaniu Ligi Narodów. Zaraz po ostatnim gwizdku za podsumowanie tego pojedynku zabrał się defensor biało-czerwonych, Kamil Piątkowski.
Szalona pogoń zakończyła się sukcesem! Reprezentacja Polski zremisowała z Chorwacją (3:3) w meczu Ligi Narodów. Dla biało-czerwonych strzelali Piotr Zieliński, Nicola Zalewski oraz Sebastian Szymański.
Jeszcze przed przerwą boisko z powodu kontuzji opuścił Paweł Dawidowicz. Jego miejsce zajął Kamil Piątkowski. Defensor Red Bulla Salzburg zanotował udany występ. Po meczu podsumował to spotkanie.
- Jeżeli chodzi o mnie, bardzo się cieszę, że mogłem pojawić się na boisku. Był długi okres, gdy nie było mnie w tej reprezentacji lub mnie to omijało. Bardzo się cieszę, że dostałem szansę od trenera, że trener mi zaufał i mogłem zagrać w tak ważnym meczu - powiedział w TVP Sport.
Dla Piątkowskiego był to dopiero pierwszy występ w kadrze na PGE Narodowym. W wywiadzie zdradził, jak się motywował przed wejściem.
- Na pewno nie jest to łatwa rzecz, wchodząc przy 1:3. Można powiedzieć, że straciliśmy te bramki w sześć minut, więc nie jest łatwo wejść i od razu myśleć pozytywnie. Wchodząc na to boisko pomyślałem: "Kamil wchodzisz, to jest twoja chwila, twój moment, rób co potrafisz, bo znasz tę taktykę dobrze z czasów pracy u trenera Papszuna". Wiedziałem, co mam robić, chciałem się skupić na detalach i defensywie, co jest najważniejsze w moim przypadku. Myślę, że wyglądało to dobrze - dodał.
Piłkarz Red Bulla Salzburg brał udział przy bramce na 3:3, którą zdobył Sebastian Szymański. Jak przyznał, nie był to przypadek.
- Przede wszystkim tu się nic nie udało, mocno sobie na to zapracowaliśmy. Tak jak mówię, Chorwacja to jest ciężki przeciwnik. Widzieliśmy, jak potrafią grać w piłkę, ale my również stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji. Musimy to kontynuować. Wiadomo, straciliśmy trzy bramki, ale trzeba to przeanalizować - przyznał Piątkowski.
- Dzisiaj to był fajny mecz dla kibiców, bo było dużo bramek. Dla nas piłkarzy obrócić losy spotkania z 1:3 do 3:3, to było coś pięknego. I to w domu, kibice nam w tym pomagali, czuliśmy się wspaniale - zaznaczył.
Kolejny mecz reprezentacji Polski zostanie rozegrany już 15 listopada. Rywalem biało-czerwonych będzie wówczas Portugalia.