Kacper Tobiasz niczym Kamil Grabara. Wiedział, gdzie przeciwnicy będą strzelali rzuty karne [ZDJĘCIE]
W czwartek odbyły się ostatnie mecze eliminacji do tegorocznej edycji Ligi Konferencji Europy. Legia pokonała Midtjylland, a Kacper Tobiasz był jednym z bohaterów warszawskiej drużyny. Jak się okazuje, golkiper miał duże wsparcie podczas konkursu "jedenastek".
Legia Warszawa awansowała do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Stołeczny klub wyeliminował Midtjylland w serii rzutów karnych 6:5, regulaminowy czas gry zakończył się wynikiem 1:1.
W trakcie pierwszej połowy czwartkowego spotkania kibice nie oglądali bramek. Strzelanie rozpoczęło się w drugiej odsłonie meczu.
W 53. minucie Tomas Pekhart wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie Pawła Wszołka i dał prowadzenie "Legionistom". Stołeczny zespół nie cieszył się z korzystnego wyniku zbyt długo.
W 71. minucie po sporym zamieszaniu w polu karnym Paulinho oddał strzał z dystansu. Piłka odbiła się od Rafała Augstyniaka i po rykoszecie trafiła do bramki Kacpra Tobiasza.
Regulaminowy czas gry nie wyłonił zwycięzcy rywalizacji. Żadna z drużyn nie zyskała przewagi również podczas dogrywki. Doszło do konkursu rzutów karnych.
Do wykonania szóstego strzału przez duński zespół podszedł Stefan Gartenmann. Piłkarz oddał nieprecyzyjne uderzenie, które obronił Kacper Tobiasz. Legia wygrała w serii "jedenastek" 6:5.
Jak się okazuje, Tobiasz dysponował sporym wsparciem podczas konkursu rzutów karnych. Golkiper Legii był w posiadaniu bidonu z przyczepioną rozpiską wykonywania "jedenastek" przez piłkarzy Midtjyland.
Warto przypomnieć, że jakiś czas temu podobnym atrybutem dysponował Kamil Grabara. Golkiper w meczu FC Kopenhaga ze Spartą Praga miał kartkę, na której było rozpisane, jak piłkarze rywali wykonują rzuty karne. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
W trakcie trwania serii rzutów karnych bramkarz duńskiej drużyny, Jonas Lossl, ukrył bidon Tobiasza pod banerem reklamowym. Całą sytuację widział jeden z pracowników polskich mediów.
Fotoreporter wskazał Tobiaszowi miejsce, w którym znajduje się bidon. Po opisanym zajściu golkiper Legii zostawiał "ściągawkę" pod opieką fotografa.