Jarosław Królewski stanął w obronie Wisły Kraków. Zdecydowane słowa właściciela nt. głośnego pobicia
Jednym z głównych poniedziałkowych tematów w mediach sportowych jest pobicie bramkarza Puszczy Niepołomice, Kewina Komara. Głos w tej sprawie zabrał Jarosław Królewski. Właściciel Wisły Kraków zdecydowanie stanął w obronie kibiców "Białej Gwiazdy".
Komar miał zostać pobity podczas festynu w małopolskim Wiśniczu Małym. Szymon Jadczak z "WP Sportowe Fakty" poinformował, że sprawcami całego zajścia mieli być kibole Wisły Kraków. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
Cała sprawa szybko trafiła pod lupę małopolskiej policji. Pierwsze ustalenia służb dla wielu mogą być zaskoczeniem. Okazuje się bowiem, że zajście z udziałem Komara nie miało nic wspólnego z kibicowskimi porachunkami. Więcej przeczytacie TUTAJ.
Nie może więc dziwić, że na ostrą reakcję zdecydował się Jarosław Królewski. Prezes i właściciel Wisły Kraków stanął w obronie swojego klubu, jednocześnie podkreślając, że jest zdecydowanie przeciwny jakiejkolwiek formie przemocy.
- Od samego rana cała społeczność kibiców jest równana z ziemią poprzez serię artykułów pojawiających się w prasie. Jako prezes klubu, jego kibic i główny akcjonariusz WYRAŻAM absolutny sprzeciw wobec jakichkolwiek form przemocy w sporcie zarówno na boisku, ale również poza nim! Jest to jasne i klarowne. Nie ma na to miejsca w cywilizowanym świecie. Powinno być to piętnowane w zarodku - podkreślił Królewski.
- Natomiast WYRAŻAM równie duży sprzeciw wobec dystrybuowania wszelkich niesprawdzonych informacji, pomawiania klubu, które uderzają w społeczność oddanych kibiców, partnerów i wszystkich, którzy od lat pracują nad odbudową zaufania do naszej społeczności - dodał.
- Klub nie pozostanie bierny wobec takich postaw. Nie ma naszej zgody na ekstrapolowanie niezweryfikowanych zachowań pojedynczych osób na tysiące fanów klubu piłkarskiego Wisły Kraków, w szczególności takich zachowań, które nie zostały odpowiednio wyjaśnione i nie są przez nas akceptowane - zakończył.