Jan Tomaszewski przejechał się po Lechu Poznań. Wskazał winnego blamażu z Karabachem. "Istny kataklizm"
Lech Poznań już na pierwszej rundzie eliminacji zakończył walkę o Ligę Mistrzów. Jan Tomaszewski w rozmowie z "Super Expressem" nie zostawił suchej nitki na aktualnych mistrzach Polski.
Rewanżowy mecz z Karabachem rozpoczął się idealnie dla Lecha, ale ostateczne "Kolejorz" przegrał aż 1:5. Jan Tomaszewski nie ma wątpliwości, że największą winę za tak wysoką porażkę ponosi Artur Rudko.
- Od 40. minuty był istny kataklizm na boisku. Ja wiem, że nie można mówić, że jeden piłkarz wygrał czy przegrał mecz. Ale w tym przypadku muszę to powiedzieć - stwierdził Tomaszewski.
- Do porażki w dużej mierze przyczynił się bramkarz. Po pierwszym meczu internauta mnie zapytał, jak oceniam tego bramkarza, to odpowiedziałem, że nie sprawiał dobrego wrażenia, piąstkował oburącz, nie wzbudzał zaufania. Za bardzo też krzyczał na swoich kolegów z boiska, jakby on był święty, a oni fatalni - dodał.
Były reprezentant Polski w rozmowie z "Super Expressem" nie przebierał w słowach, opisując poczynania nowego bramkarza Lecha. Stwierdził nawet, że on sam na murawie zaprezentowałby się lepiej od Ukraińca.
- Ja bym nie popełnił takich błędów! Do 40. minuty wszystko przebiegało zgodnie z planem, bo remis dawał nam awans. A potem bramkarz Lecha asystował przy drugiej bramce dla Karabachu. To już dawało sygnał, że on nie jest pewny. Po przerwie był rzut wolny z daleka i okazuje się, że bardzo lekki strzał nie został przez niego złapany. Średniej klasy bramkarz łapie tę piłkę w zęby! Wtedy mecz praktycznie się skończył. Okazało się, że on nie umie złapać piłki za pierwszym razem! - powiedział.
- 1:5 przegrać? Mistrz Polski ze średnią europejską drużyną? Zawsze coś nam przeszkadza. Dlaczego nam? Bo u nas liczy się tylko mistrzostwo Polski. Pokaż mi, jak twoja drużyna spisuje się w europejskich pucharach, a powiem ci, na jakim poziomie jesteś. Wynik poszedł w świat, to była kompromitacja, ośmieszenie - zakończył.