Jagiellonia Białystok. Grzegorz Sandomierski: Po tym meczu wiele epitetów przychodzi do głowy

Grzegorz Sandomierski: Po tym meczu wiele epitetów przychodzi do głowy
MediaPictures.pl/Shutterstock
- Po tym meczu wiele epitetów przychodzi do głowy. To spotkanie zaczęło się dla nas bardzo źle, a bramki, które tracimy, nie mogą się nam przytrafiać – mówił po porażce ze Śląskiem Wrocław Grzegorz Sandomierski.
- W tym trudnym momencie musimy zachować zimną krew. Nie możemy teraz zacząć się biczować, tylko musimy pokazać, że jesteśmy drużyną. Razem w to wdepnęliśmy i trzeba z tego wyjść. Dzisiejszy mecz jest do zapomnienia. Nie mieliśmy zbyt wielu sytuacji, żeby odwrócić niekorzystny wynik, mimo że chcieliśmy i walczyliśmy w drugiej połowie. Dla mnie zakończyło się to bardzo przykro i można tylko za to przeprosić – kontynuował bramkarz Jagiellonii, który we Wrocławiu musiał dwukrotnie wyciągać piłkę z siatki po dwóch kuriozalnych sytuacjach.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Każdy widział, jak padały te bramki. Takie sytuacje dołują, bo nie były to piękne i przemyślane akcje przeciwnika. To wszystko wynika z nieszczęścia i dziwnych zbiegów okoliczności.  Mamy sporo pecha, ale też sami pomagamy temu nieszczęściu. W sytuacjach, gdy tę piłkę trzeba wybić, zagrać prostym środkiem i nie kombinować, szukamy „kwadratowych jaj” i czasami to się obraca przeciwko nam. Chcemy wyjść ładnie, po piłkarsku, a czasem tak się nie da. Czeka nas próba charakteru. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, ale nie możemy się nawzajem obwiniać, tylko musimy być razem. Trzeba usiąść i ze sobą porozmawiać po to, żeby tę złą kartę odwrócić. Jako zespół musimy wspólnie podążać jedną drogą do wyznaczonego celu – zaznaczał Sandomierski, który po interwencji ręką kilkanaście centymetrów przed polem karnym obejrzał w doliczonym czasie gry czerwoną kartkę.
- Wydawało mi się, że byłem na pograniczu. Zdawałem sobie sprawę, że łapanie piłki nie wchodzi w grę, bo z pewnością bym z nią wypadł z pola karnego. Piąstkowanie było lepszym wyborem, ale w dobie VAR nie da się czegoś takiego ukryć. Gdy sędzia zmierzał do monitora, wiedziałem, że obejrzę czerwoną kartkę i to będzie dla mnie koniec tego meczu – zakończył wychowanek Jagi.
Redakcja meczyki.pl
Jakub Kreśliński09 Mar 2019 · 12:13
Źródło: jagiellonia.pl

Przeczytaj również