Ireneusz Mamrot dla Meczyków: Dopóki jest możliwość, to trzeba grać. Pytanie, czy to wystarczy

Ireneusz Mamrot dla Meczyków: Dopóki jest możliwość, to trzeba grać. Pytanie, czy to wystarczy
asinfo.
Na ten moment terminarz rozgrywek Ekstraklasy nie uległ zmianie, a jedyna różnica to odgórnie zarządzone granie przy pustych trybunach, bez kibiców. Sytuacja w Polsce jest jednak na tyle rozwojowa, że lada chwila obecne ustalenia mogą pójść w niepamięć, a dziś scenariusz z zawieszeniem ligi na kilka tygodni rysuje się w coraz bardziej prawdopodobnych barwach. Wiele powinno wyjaśnić się po jutrzejszym nadzwyczajnym zebraniu władz Polskiego Związku Piłki Nożnej. O piłkarskim aspekcie problemu epidemii koronawirusa i wątpliwościach wokół dalszych losów obecnego sezonu krótko porozmawialiśmy z Ireneuszem Mamrotem, byłym szkoleniowcem Jagiellonii Białystok.
Słowa Ireneusza Mamrota, który jeszcze kilka miesięcy temu prowadził zespół z Podlasia, zdecydowanie można uznać za głos rozsądku. Jak kilkakrotnie podkreśla trener, panuje obecnie naprawdę trudna sytuacja, która wymaga racjonalnych działań. Były opiekun "Jagi" uważa jednak, że póki warunki pozwalają na kontynuowanie rozgrywek, liga powinna zostać dokończona. Przynajmniej w fazie zasadniczej, do 30. kolejki.
Dalsza część tekstu pod wideo
Jutro nadzwyczajne posiedzenie PZPN, po którym powinniśmy dowiedzieć się co dalej z Ekstraklasą, w obliczu obecnej sytuacji związanej z koronawirusem. Jakie jest Pana zdanie - rozgrywki powinny zostać całkowicie zawieszone czy jednak wystarczy grać przy pustych trybunach, tak jak to zarządzono na ten moment?
Ireneusz Mamrot: To jest bardzo trudna decyzja. Trzeba wziąć pod uwagę, że kluby też opierają budżety na przychodach z biletów. Widać, że to coraz większe zagrożenie, przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo. Trudno powiedzieć, co jest najlepszym rozwiązaniem. Myślę, że ligę trzeba dokończyć. Dopóki jest możliwość grania przy pustych trybunach, to trzeba grać, chociaż to na pewno też nie jest do końca dobre rozwiązanie... ale z tego wszystkiego chyba najlepsze. Pytanie, czy nawet to wystarczy, czy później sytuacja nie zmusi do tego, żeby ligi jednak wcześniej nie zakończyć. To jest coś poważniejszego niż tylko pieniądze. Najważniejsi są ludzie i zdrowie.
Jeśli Ekstraklasa zostanie zawieszona, a sezonu nie będzie można dokończyć, co powinno stać się z wynikami, z obecną tabelą? Pozostawić to, co jest teraz, a może spróbować dociągnąć choćby do tej 30. kolejki lub całkowicie wszystko anulować? Ktoś musi awansować, spaść.



Nie wiem, jeżeli sytuacja pozwoli, to fajnie by było grać do 30. kolejki, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że to jest zmiana regulaminu w trakcie sezonu, co też będzie pewnie później rodziło jakieś problemy. Nie każdy będzie zadowolony. Ktoś z ligi spadnie i powie, że w przy normalnym układzie miałby szansę się utrzymać. To też nie do końca bardzo dobre rozwiązanie, ale na pewno z tych negatywnych rzeczy, to jest jakieś wyjście. Też nie może być tak, że zakończy się ligę bez żadnych decyzji, że będzie sytuacja, w której nie ma rozwiązań. To jest bardzo, bardzo, bardzo trudne. Nie ja za to odpowiadam, nie ja muszę podjąć taką trudną decyzję. Wydaje mi się, że w tym momencie jednak musi spotkać się więcej osób, po pierwsze, coś ustalić. Po drugie, mam nadzieję, że władze PZPN-u trochę więcej wiedzą na temat tej sytuacji, gdzieś tam pewnie spotkali się z ludźmi decyzyjnymi w państwie i oni znają sytuację lepiej, więc lepiej wiedzą, co zrobić. Mi jest ciężko, będąc trochę dalej od tego, jakieś podpowiedzi dawać.
A czy ma Pan kontakt z byłymi podopiecznymi z Jagiellonii? Jak piłkarze odbierają to, co się teraz dzieje? Wiadomo, gra przy pustych trybunach to jednak sparingowa atmosfera, na pewno wpływa na postawę drużyny.



Ja w tej chwili nie rozmawiałem z nikim na ten temat. Mi jest trudno powiedzieć, natomiast jako trener grałem mecze, kiedy był zakaz z jakichś tam powodów dla publiczności. Te mecze są trudne. Piłka jest dla kibiców. I to nie tylko slogan, tylko tak jest naprawdę, każdy czuje atmosferę meczu. Teraz jednak trzeba to zrozumieć, bo sytuacja jest zbyt poważna, by ryzykować.


rozmawiał Mateusz Hawrot

Przeczytaj również