Gracz Korony Kielce: Chcemy dalej grać w Pucharze Polski

Gracz Korony Kielce: Chcemy dalej grać w Pucharze Polski
Marcin Kadziolka/Shutterstock
- Pokazaliśmy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec i Wisłą Kraków, że chcemy w tym pucharze być. Nie jest tak, że skupiamy się tylko na lidze, a puchar traktujemy jak "co będzie to będzie". Póki jest szansa grać na tych dwóch frontach, to robimy wszystko, żeby tak było – powiedział przed wyjazdem do Lubina Bartosz Rymaniak.
- Jedziemy po korzystny rezultat, mimo że mamy problemy kadrowe spowodowane żółtymi kartkami. Musimy sobie poradzić i pokazać, że w trudnych momentach też potrafimy wywieźć korzystny wynik z terenu przeciwnika – kontynuował Rymaniak.
Dalsza część tekstu pod wideo
Wiele wskazuje na to, że w Lubinie Korona znów zagra systemem z trzema środkowymi obrońcami, który był tak szeroko komentowany po meczu w Zabrzu. -  W pierwszej połowie nie wyglądało to tak tragicznie. Po prostu błędy były tak wykorzystywane przez Górnika, że od razu kończyło się bramkami na 2:0 i 3:1. W drugiej połowie graliśmy takim samym systemem. Pokazaliśmy, że jeżeli realizujemy to, co sobie założyliśmy, czyli obrońcy grają prostą piłkę, bez zabawy i blisko przeciwnika, to Górnik nie stwarzał sobie sytuacji. Dla mnie obojętnie jakim systemem gramy. Jeśli każdy realizuje to, co do niego należy, to wygląda to co najmniej nieźle – stwierdził wice kapitan Korony.
W Lubinie Koronę czeka jednak równie trudne zadanie co w Zabrzu. - Wiemy jak Zagłębie jest mocne u siebie, ale też pojechaliśmy do Górnika i mimo że mecz nam się strasznie nie układał, to potrafiliśmy wywieźć stamtąd punkt. Z takim zamiarem jedziemy do Lubina, żeby strzelić bramkę i tutaj w Kielcach przystępować do rewanżu nie ze straconej pozycji – mówił „Ryman”. 
Czy w związku z tym kielczan w Lubinie będzie satysfakcjonował remis? - Każdy bramkowy remis w meczu pucharowym, w którym jest rewanż, to jest dobry rezultat. Szczególnie z przeciwnikiem, który gra w tej samej lidze. Nie ma też co ukrywać, że nie będziemy tam mieli łatwo. Zagłębie jest u siebie na fali, ale w meczu z Wisłą Kraków pokazaliśmy, że grając w dziesięciu potrafiliśmy się tak zmobilizować, tak zamurować bramkę i strzelić bramkę. Nie jedziemy tam, żeby tylko postawić autobus i przegrać minimalnie 0:1. Jedziemy tam strzelić bramkę i postarać się nic nie stracić – zakończył Rymaniak.

Przeczytaj również