Giovinco: Toronto FC gra podobnie jak Juventus

Sebastian Giovinco nie stracił jeszcze nadziei na powrót do gry w reprezentacji Włoch.
Napastnik Toronto FC w sobotę późnym wieczorem czasu polskiego stanie przed historyczną szansą zwycięstwa w rozgrywkach Major League Soccer. Rywalem ekipy z Ontario w decydującym meczu, podobnie jak przed rokiem, będzie Seattle Sounders.
- Dwa finały z rzędu potwierdzają naszą dobrze wykonywaną pracę, ale jeśli nie wygramy trud będzie daremny, ponieważ samo zwycięstwo w regularnym sezonie nie wystarczy - wyznał Giovinco w rozmowie z "La Gazzetta dello Sport".
- Zespół z Seattle jest faworytem. Broni przecież tytułu, ale można go pokonać. Mamy lepszą drużynę niż dwanaście miesięcy temu. Za nami gorzka lekcja, ponieważ wówczas wygrali z nami, a nie oddali żadnego celnego strzału na bramkę - przypomniał Włoch nieudany dla jego kolegów z drużyny konkurs rzutów karnych.
- Graliśmy przed własną publicznością i to nam nie pomogło. Czuliśmy do siebie wielki żal. Wszystko czego mi brakuje w Toronto, to właśnie ta wisienka na torcie, którą chcemy zjeść. Dojrzałem jako zawodnik i nabrałem doświadczenia. Nauczyłem się, że nawet przy stanie 0:3, mamy szansę na zwycięstwo i nigdy nie można się zniechęcać - podkreślił były zawodnik "Starej Damy".
- Gramy podobnym systemem, co Juventus, czyli 3-5-2 i nawet często analizujemy sobie ich mecze. Greg Vanney to świetny szkoleniowiec i umie dopasować odpowiednią taktykę. Kocham Toronto i mam jeszcze ważny przed dwa lata kontrakt. Nie straciłem jednak wiary, że wrócę do kadry. Każdy wie, że mógłbym tego dokonać w każdym momencie - podsumował Giovinco.