Feio starł się z ekspertem Canal+. Wielkie emocje w studiu. "To jest wiocha"
Goncalo Feio był gościem programu Liga+Extra. W trakcie emisji doszło do ostrej wymiany zdań między Portugalczykiem a Adamem Lyczmańskim. W dyskusję zaangażował się też Michał Żewłakow.
Adam Lyczmański to jeden z ekspertów stacji Canal+Sport. Były arbiter zajmuje się analizą kontrowersji sędziowskich.
W niedzielę Lyczmański podjął temat skandalicznego zachowania Goncalo Feio. Podczas meczu z Radomiakiem Radom Portugalczyk zwyzywał sędziego technicznego. Wcześniej zaś zobaczył drugą żółtą kartkę. O szczegółach pisaliśmy TUTAJ.
- Sędzia techniczny w tym meczu miał bardzo trudne zadanie i uważam, że wywiązał się z tego zadania. Jeśli ktoś uważa inaczej, to nigdy nie był sędzią technicznym. Sędzia nie miał wyjścia wyrzucając Feio, gdy ten rzucił piłkę z taką siłą z takiej odległości - zaczął ekspert.
- Pan miał 18 lat, kiedy rozpoczynałem sędziować. Kiedyś panowały inne standardy w strefach. Dziwnym trafem panu uzbierało się aż tyle kartek, a pan ma wiecznie pretensje do sędziów. Stanę za nimi murem, ale jednocześnie podkreślę, że czasami się mylą - dodał Lyczmański w stronę szkoleniowca. To wywiązało ostrą dyskusję.
- Nigdy nie powiedziałem, że sędziowie krzywdzą tylko Legię. Ponadto, z całym szacunkiem, sport, który pan sędziował, był trochę inny. (...) Lepiej nawet żebym nie wspominał, jakie rzeczy działy się w czasach, w których pan sędziował. Nie będę tego komentował, bo to nie ma sensu, nie będę się zniżał - odpowiedział Feio.
W tamtym momencie do dyskusji włączył się Michał Żewłakow. Były gracz Legii wypunktował obie strony.
- Z jednej strony zgadzam się z trenerem. Z drugiej... z sędzią może dyskutować kapitan. A jak patrzę na to, co się dzieje na ławkach trenerskich... To jest wiocha. To jak wataha psów, która leci, nic nie ustali, tylko eskaluje zamieszanie. (...) Jednocześnie nie wiem, dlaczego sędziowie obligatoryjnie nie stają przed kamerą i nie tłumaczą swoich decyzji. Mam wrażenie, że z tych ludzi ściągana jest odpowiedzialność - ocenił Żewłakow.