Fatalne wiadomości dla Daniego Alvesa. Były zawodnik nieprędko opuści areszt
Dani Alves przebywa w areszcie w związku z oskarżeniem o gwałt. Jego proces odbędzie się znacznie później niż oczekiwano.
30 grudnia ubiegłego roku Dani Alves miał dopuścić się gwałtu na 23-letniej kobiecie podczas zabawy w jednym z barcelońskich klubów. Od stycznia przebywa w areszcie, a jego wnioski o zamianę kary na dozór elektroniczny nie przyniosły skutku. Służby obawiają się bowiem, że Brazylijczyk próbowałby uciec z kraju.
W sierpniu Alvesowi oficjalnie przedstawiono akt oskarżenia, a przez ostatnie miesiące sąd w Barcelonie gromadził dowody w sprawie byłego piłkarza FC Barcelony. Proces 40-latka miał ruszyć w najbliższych dniach. Wiadomo już, że tak się jednak nie stanie.
Jak podała dziennikarka Mayka Navarro, prawnik ofiary twierdzi, że strony nie mogą dojść do porozumienia w sprawie kary dla Brazylijczyka. Zamysłem Alvesa miało być osiągnięcie porozumienia z uwzględnieniem rekompensaty finansowej, lecz kobieta domaga się dla niego co najmniej czterech lat więzienia.
Wobec napiętej sytuacji między stronami i braku możliwości osiągnięcia ugody sąd zdecydował się na przeniesienie rozprawy z grudnia na luty. Wydaje się jednak, że 40-latkowi powinno zależeć na porozumieniu, gdyż prokuratura domaga się dla niego dziewięciu lat więzienia i dziesięciu lat ograniczenia wolności. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Sytuacja Daniego Alvesa jest mocno skomplikowana szczególnie po tym, jak były gracz kilkukrotnie zmieniał swoje zeznania. Zdążył już stwierdzić nie tylko, że nie zna kobiety oskarżającej go o gwałt, lecz także że to on padł ofiarą napaści seksualnej. Aktualnie Alves ma trzymać się wersji, według której do stosunku doszło za obupólną zgodą.
W ostatnich dniach 40-letni Brazylijczyk po raz trzeci ubiegał się o tymczasowe zwolnienie. Jego prośba została jednak odrzucona, a zatem Alves najprawdopodobniej spędzi za kratami aresztu ponad rok.