Ekspert grzmi po klasyku Ekstraklasy. "Sędziowie nie lubią Legii przez takie zachowania"

Mecz Lecha z Legią zakończył się następną w tej kolejce kontrowersyjną sytuacją. Rafał Rostkowski, były arbiter międzynarodowy i ekspert TVP Sport, wprost mówi o skandalicznym sędziowaniu meczu.
Meczowi Lecha z Legią tradycyjnie towarzyszą wielkie emocje. Tym razem były tym większe, że gospodarze rywalizują o mistrzostwo Polski. Zwycięstwo pozwoliłoby im odkoczyć Pogoni Szczecin na dwa punkty i z większym spokojem czekać na ruch Rakowa Częstochowa. Skończyło się na remisie 1:1.
Presji nie udźwignęli nie tylko piłkarze, którzy nie zaprezentowali się najlepiej. W słabej formie był też sędzia Damian Sylwestrzak.
- Sędziowanie meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa wypaczyło rywalizację o mistrzostwo Polski. Było skandalicznie złe, czyli dokładnie takie, jakie jest zaangażowanie władz PZPN i Ekstraklasy SA w tak zwany rozwój sędziowania - ocenił Rostkowski na stronie "tvpsport.pl".
Były sędzia międzynarodowy, a teraz ekspert TVP, swoją analizę rozpoczął od wskazania, że czerwoną kartkę powinien dostać Mikael Ishak. Kapitan Lecha mocno zaatakował plecy Josue.
- Na powtórkach telewizyjnych widać wyraźnie, że w tej sytuacji Szwed w ogóle nie był zainteresowany zagraniem piłki, nie próbował jej nawet dotknąć, chciał jedynie zniechęcić do gry groźnego rywala lub przy okazji "przypadkiem" wyeliminować go z tego meczu - wyjaśnił Rostkowski.
Czerwona kartka w Poznaniu była - zobaczył ją Ihor Charatin za brutalne sfaulowanie Adriela Ba Louy. Choć sytuacja wydawała się oczywista, to sędzia Damian Sylwestrzak podjął ostateczną decyzję dopiero po podpowiedzi od arbitra VAR Krzysztofa Jakubika.
Zdaniem Rostkowskiego faul Charatina był konsekwencją zachowania trenerów i piłkarzy Legii w poprzednich minutach. Jego zdaniem było ono "wysoce niestosowne, nieodpowiedzialne, głupie".
- Gesty, wulgaryzmy, inne niestosowne uwagi czy nieuprawnione sugestie kierowane pod adresem sędziów nawet trudno zliczyć - podsumował Rostkowski.
- Poza niektórymi arbitrami z Mazowsza, wielu innych sędziów zwyczajnie Legii nie lubi – właśnie z powodu takich zachowań. Jeden z sędziów powiedział mi kiedyś, że marzy o tym, żeby ostatni mecz w karierze sędziować Legii i na znak protestu przeciwko takim zachowaniom zakończyć mecz przed czasem, ostentacyjnie zejść z boiska i pójść do domu - dodał.
Największe emocje wywołała sytuacja z doliczonego czasu gry. Piłkę po strzale Joela Pereiry ręką zablokował Lindsay Rose. Nie zareagował ani Sylwestrzak, ani Jakubik.
- Lechowi należał się rzut karny, ponieważ było to celowe zagranie piłki ręką przez legionistę. Wskazują na to kryteria, które sędziowie muszą brać pod uwagę przy ocenie takich i podobnych sytuacji. Rose nie ma nic na swoje usprawiedliwienie - ocenił Rostkowski.
- Niestety, ale współpraca w tej sytuacji czy raczej brak odpowiedniej współpracy Sylwestrzaka z Jakubikiem to największy skandal meczu, którego wynik może mieć wpływ na losy tytułu mistrzowskiego - dodał były sędzia.