Dyrektor Legii Warszawa zdradził plany transferowe klubu

Wielkich zmian nie będzie - tak można podsumować strategię Legii na letnie okienko transferowe.
Na kolejkę przed końcem rozgrywek Wojskowi prowadzą w tabeli i tylko od nich zależy, czy zdobędą mistrzostwo Polski. Wywalczenie tytułu nie przyniesie wielkiego zastrzyku gotówki, ale otworzy drzwi do Ligi Mistrzów - tłumaczy Michał Żewłakow, dyrektor sportowy klubu z Łazienkowskiej.
Gdyby warszawiakom udało się obronić tytuł, ruszą na zakupy, ale nie będą to raczej widowiskowe transfery:
- Nie chcemy rewolucji, bardziej zależy nam, by zatrzymać większość graczy i wzmocnić niektóre pozycje - tłumaczy Żewłakow w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
I rzeczywiście, w ostatnich miesiącach sporo mówiło się o tym, że Legia może mieć problem z utrzymaniem składu. Były już prezes Bogusław Leśnodorski otwarcie przyznawał w wywiadach, że to w jego koncepcję budowy drużyny uwierzyło paru piłkarzy, stąd zmiana władz w klubie może odbić się niekorzystnie na gwiazdach, które prawdopodobnie zechcą odejść. Vadis Odjidja-Ofoe to największe z nazwisk, które mogłoby zapragnąć zmiany otoczenia.
- Rozmawiamy z jego menedżerem o nowym kontrakcie, ale dziś liczy się tylko mecz z Lechią - mówi Żewłakow.
Dyrektor sportowy przyznaje jednak, że rzeczywistość może się rozminąć z planami, jakie mają działacze. Tak stało się zimą, gdy odeszli dwaj czołowi napastnicy i do dziś nie udało się zatkać powstałej luki. Sprowadzenie Tomasa Necida jest póki co kandydatem do rozczarowania sezonu.
Losy tytułu rozstrzygną się już w najbliższą niedzielę. Wszystkie spotkania ostatniej kolejki grupy mistrzowskiej zaczną się o godzinie 18:00.