Dani Alves złożył zeznania. Trwa proces byłego gracza FC Barcelony, grozi mu wiele lat więzienia

Na początku tego tygodnia rozpoczął się proces Daniego Alvesa. Były zawodnik FC Barcelony jest oskarżony o gwałt. W środę emerytowany piłkarz złożył kolejne zeznania.
Pod koniec 2022 roku Dani Alves miał dopuścić się gwałtu na 23-letniej kobiecie. Do całej sytuacji doszło w katalońskim klubie Sutton.
W poniedziałek rozpoczął się proces sądowy przeciwko Brazylijczykowi. Swoje zeznania złożyły już domniemana ofiara gwałtu oraz żona Alvesa, Joana Sanz. Kobieta przyznała, że feralnej nocy były piłkarz wrócił do domu bardzo późno. Co więcej, był on pod wpływem alkoholu.
- Wrócił do domu bardzo pijany, śmierdział alkoholem. Wpadł na szafę, po czym upadł na łóżko. Nie warto było z nim rozmawiać, gdy przyszedł. Wolałam zostawić to na kolejny dzień - mówiła Sanz.
Wersję zdarzeń partnerki Alvesa potwierdzili nie tylko inni świadkowie, ale również sam oskarżony, który po raz kolejny zaznaczył, że w nocy z 30 na 31 grudnia wypił dwie butelki wina.
- Wypiłem dwie butelki wina i szklankę whisky. Kiedy wyszliśmy z restauracji, poszliśmy do klubu Nuba, wypiliśmy kolejkę ginu z tonikiem. Potem odebraliśmy samochód z parkingu, który prowadził Bruno. Nie mogłem prowadzić, bo za dużo wypiłem. Po Nubie pojechaliśmy do Sutton - zeznał Alves.
Były gracz FC Barcelony przyznał ponadto, że nie doszło do gwałtu, a stosunek seksualny miał miejsce za obustronną zgodą. 40-latek zaprzeczył również, jakoby miał uderzyć kobietę.
- Nie uderzyłem jej, nie rzuciłem nią o ziemię. Nie jestem brutalnym człowiekiem. Nie powiedziała mi, że nie chce uprawiać seksu. W żadnym momencie nie powiedziała mi, że nie chce. Nigdy więcej nie widziałem powódki i jej przyjaciółek. Kiedy wyszliśmy z dyskoteki, byłem pijany. Gdy wróciłem, moja żona spała w łóżku - podsumował Brazylijczyk.
Z informacji podawanych przez hiszpańskie media wynika, że byłemu piłkarzowi FC Barcelony grozi od dziewięciu do nawet piętnastu lat więzienia. Obrońcy Alvesa wnioskują z kolei o rok pozbawienia wolności oraz 50 tys. euro kary.