Były reprezentant Polski ostro ocenił mecz z Rosją. "Graliśmy dobrze przez pięć minut. Niczego nie wiemy"

We wtorkowy wieczór reprezentacja Polski rozegrała pierwszy mecz sparingowy przed EURO 2020. Po remisie 1:1 z Rosją pełen niepokoju jest Arkadiusz Onyszko. Były bramkarz rozmawiał z "WP Sportowe Fakty".
Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla naszej kadry, bo już w czwartej minucie do siatki trafił Jakub Świerczok. Później inicjatywę przejęli jednak Rosjanie, którzy jeszcze w pierwszej połowie doprowadzili do wyrównania.
Arkadiusz Onyszko nie ma wątpliwości, że to nasi rywale byli lepszym zespołem. W rozmowie z "WP Sportowe Fakty" szczerze ocenił towarzyskie starcie, nie szczędząc krytyki polskiej reprezentacji.
- Było bardzo słabiutko, niestety. Czy to ostre słowa? Chyba nie, bo moim zdaniem dobrze graliśmy przez pierwsze pięć minut. Wiem, że w jedenastce pojawiło się wielu zmienników, ale graliśmy u siebie, przy kibicach i taka gra chyba nie przystoi - powiedział.
- Zaczęliśmy mega obiecująco, wysokim pressingiem, który szybko przyniósł nam gola. Podanie Mateusza Klicha było świetne, jeszcze lepiej zachował się Jakub Świerczok. Niestety, później Rosjanie przejęli inicjatywę i pełną kontrolę nad spotkaniem. Aleksandr Gołowin był reżyserem gry rywali, Artiom Dziuba radził sobie nawet z dwoma naszymi obrońcami. Nie dawaliśmy sobie rady z ich pressingiem. To był bardzo przeciętny mecz w naszym wykonaniu, oddaliśmy tylko jeden celny strzał przez 90 minut - analizuje.
Onyszko uważa, że wtorkowy sparing nie dał odpowiedzi na nurtujące wiele osób pytania przed turniejem. Właśnie to martwi go najbardziej.
- Najgorsze, że ja po tym spotkaniu dalej nie wiem, jak mamy grać: jakim składem, jakim ustawieniem, bo w każdym meczu gramy co innego. Jedyne, co chyba wiemy, to że trener Sousa chce wystawiać Tymoteusza Puchacza na lewej obronie, widać to po jego słowach na konferencji i tym, że dzisiaj były już zawodnik Lecha grał przez 90 minut - zakończył.