Były reprezentant brutalnie ocenił występy Polski na EURO. "Z czym do ludzi?"
Wciąż nie milkną echa przeciętnego występu Polaków na mistrzostwach Europy. Poczynania biało-czerwonych na łamach "Przeglądu Sportowego" ocenił Radosław Kałużny.
Przed startem turnieju nic nie zwiastowało nadchodzącej katastrofy. Wielu piłkarzy podkreślało, że atmosfera i odczucia w drużynie są pozytywne. Były kadrowicz w mocnych słowach skomentował jednak przygotowania reprezentacji.
- Podkreślałem w którejś z naszych rozmów, że atmosfera najbardziej potrzebna jest przy grillu, czy na ognisku. Najpierw ma być ogień na boisku, a kiedy on jest i przy okazji wynik, to Golce nie muszą rzępolić do tańca, by zbudować klimat - stwierdził Radosław Kałużny w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
- Za czasów mojego pykania w kadrze też była fantastyczna atmosfera, lecz jeśli nie było zwycięstw, to człowiek chodził z podkulonym ogonem, a nie cieszył się, że jest „fajno” - kontynuował 47-latek.
Polska pożegnała się z mistrzostwami już po fazie grupowej. Ekipa prowadzona przez Paulo Sousę zdecydowanie nie poszła w ślady reprezentacji Adama Nawałki.
- Wracając do atmosfery, gołym okiem było widać ją na Euro 2016. Zespół Adama Nawałki doskonale wiedział, co jak i gdzie ma robić. Tracili bardzo mało goli. Docierając do ćwierćfinału stracił zaledwie dwa, a my teraz sześć w samej grupie! Z czym do ludzi? Niektóre zespoły w całym turnieju nie dadzą sobie tyle naklepać - zauważył Kałużny.
41-krotny reprezentant Polski zwrócił uwagę na fakt, że podczas tegorocznego EURO wiele potencjalnie słabszych drużyn osiąga bardzo dobre wyniki. Do tego grona niestety nie można zaliczyć Polski.
- Trener Andrij Szewczenko wspominał, że jego podopieczni nie są za dobrze przygotowani do Euro. A rzeczywistość jest taka, że już osiągnęli ćwierćfinał. Spojrzałem na ich skład – kluby z Ukrainy, Belgii, popatrzyłem na te, które reprezentują Czesi, a tam iluś z Slavii Praga. Ekip naszych reprezentantów nie musiałem sprawdzać. I jeżeli tamci mogą namieszać w Euro, a my przy dzisiejszym potencjale klubowym nie, to już nic rozumiem - dodał Kałużny.