Były piłkarz uderzył w Lecha Poznań. "Nie znam adwokata, który byłby w stanie coś takiego wybronić"
Ryszard Rybak krytykuje Lecha Poznań. Były piłkarz "Kolejorza" uważa, że w klubie doszło do rozprężenia, a drużyna jest syta.
Lech bardzo słabo zaczął nowy sezon. W fatalnym stylu odpadł z Karabachem Agdam w eliminacjach Ligi Mistrzów, przegrał z Rakowem Częstochowa w meczu o Superpuchar, a w dodatku na ligową inaugurację uległ Stali Mielec.
Zaniepokojony grą mistrza Polski jest Ryszard Rybak. Były piłkarz "Kolejorza" dostrzega niepokojące sygnały płynące z klubu.
- Lech przegrał wszystko, co było do przegrania. Nie znam adwokata, który byłby w stanie coś takiego wybronić. Po pełnej mobilizacji w poprzednim sezonie, teraz przyszło rozprężenie. Prezesi mogą mówić co innego, ale ja to rozprężenie widzę u wszystkich - od władz klubu po szeregowych pracowników - ocenił Rybak w rozmowie z portalem "WP Sportowe Fakty".
Lech w tym oknie transferowym zakontraktował trzech nowych piłkarzy: bramkarza Artura Rudkę, pomocnika Afonso Sousę i skrzydłowego Heorhija Citaiszwiliego. Rybak uważa, że to zbyt mało, by pobudzić drużynę.
- Za miesiąc znów będziemy słyszeć, że "Kolejorz" walczy o puchary. Potem gdy raz jeszcze do nich przystąpi, to zacznie dopiero budować kadrę, podczas gdy ona powinna być gotowa już na starcie. Jednak przy Bułgarskiej myślą zupełnie inaczej. Pieniądze z transferów wychodzących się zgadzają, z praw telewizyjnych też i wszystko jest super. Władze Lecha chciałyby sukcesu, ale bez ponoszenia jakiegokolwiek ryzyka - punktuje 62-latek.
Lech w czwartek zagra w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji. W Poznaniu podejmie gruzińskie Dinamo Batumi.