"Byłbym bardzo zdziwiony takim rozwiązaniem". Mateusz Borek zabrał głos ws. nowego selekcjonera reprezentacji
Jeszcze w tym miesiącu powinniśmy poznać nowego selekcjonera reprezentacji Polski. W programie "Moc Futbolu" na "Kanale Sportowym" głos w tej sprawie zabrał Mateusz Borek. Dziennikarz ocenił pomysł zatrudnienia Marka Papszuna.
Polski Związek Piłki Nożnej z końcem roku rozstał się z Czesławem Michniewiczem. Cezary Kulesza nie zamierza się jednak spieszyć z wyborem jego następcy. O szczegółach opowiedział Mateusz Borek.
- Rozmawiałem dzisiaj z kilkoma ważnymi ludźmi z Polskiego Związku Piłki Nożnej i przede wszystkim nie ma pośpiechu. Mam takie wrażenie, że prezes Kulesza załatwił sprawę z Czesławem Michniewiczem, a w przeciwieństwie do Zbigniewa Bońka chce rozłożyć odpowiedzialność i konsultuje się z wieloma ludźmi. Zdaje sobie sprawę, że jest to bardzo poważna decyzja - powiedział Borek.
- Słyszę, że koncern państwowy szykuje potężną umowę dla PZPN-u. To naprawdę znacząca suma, ponad 100, może nawet ponad 150 milionów złotych. Nie będzie problemu, żeby nowemu trenerowi zapłacić bardzo dobre pieniądze, natomiast nie chodzi o to, żeby płacić głupio. Jeśli będzie to trener zagraniczny, będzie musiał zaakceptować Polaków w sztabie - ujawnił.
W programie "Moc Futbolu" na "Kanale Sportowym" Borek ocenił pomysł zatrudnienia Marka Papszuna. uważa, że trener Rakowa Częstochowa pozostanie na obecnym stanowisku, a posadę selekcjonera obejmie za kilka lat.
- Ja za bardzo nie widzę opcji polskiej. Można dyskutować na temat Marka Papszuna, ale szczerze mówiąc, ja bym był bardzo zdziwiony takim rozwiązaniem. Z kilku względów - pamiętajmy, że dostał wsparcie Michała Świerczewskiego. Na coś się umówili i budują jakiś projekt. Ten Raków wymienił pewnie z 70 piłkarzy, wielu z nich zwolnił. Teraz szukają kolejnych, nie tylko, aby zdobyć mistrzostwo, ale też awansować do fazy grupowej Ligi Europy, a w najgorszym wypadku Ligi Konferencji - podkreślił.
- Pamiętajmy też, że Marek Papszun jest szefem, natomiast nie jest też tak, że nie potrzebuje innych ludzi do tego, aby osiągnąć dobry wynik. Trudno mi sobie wyobrazić, że on odchodzi z Rakowa i zabiera 3 czy 4 współpracowników. Jak nie teraz, to za dwa albo cztery lata on wciąż będzie młodym trenerem, ale jednocześnie zdecydowanie bardziej doświadczonym. Ta szansa i tak przyjdzie i on się tego doczeka - dodał.
- To powinien być taki kandydat i selekcjoner, który poukłada szatnię reprezentacji Polski po swojemu. Nie mówię o tym, żeby nie było dialogu ze starszymi i utytułowanymi zawodnikami, natomiast szef musi być jeden. I to nie może być demokracja. Dlatego ta decyzja będzie podjęta bardzo spokojnie. Za dużo to nie zmieni, czy wybierzemy trenera 7 czy 31 stycznia. PZPN chce dać trenerowi więcej władzy. Jak ktoś ma dostać kontrakt na dwa cykle eliminacji, to musi być wybór przemyślany i zweryfikowany - zakończył.
Borek przyznał też, kto według jego wiedzy może zostać nowym dyrektorem sportowym reprezentacji Polski. Więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ.