Borussia Dortmund. Ekspert ocenił decyzję Łukasza Piszczka. "Powrót nic dobrego by mu nie przyniósł"

Dariusz Dziekanowski w felietonie na łamach "Przeglądu Sportowego" pochylił się nad przyszłością Łukasza Piszczka. - Chwilami szkoda mi, że opiera się namowom prezesów klubów ekstraklasy - napisał były piłkarz.
Piękna przygoda Łukasza Piszczka z BVB dobiega końca. Polak swój pobyt w Dortmundzie przypieczętował zdobyciem Pucharu Niemiec. Teraz w Bundeslidze do rozegrania pozostał mu już tylko jeden mecz.
Co będzie potem? Piszczek w tej sprawie ogłosił jasną deklarację. 35-latek zamierza wrócić do Polski. Zwiąże się z klubem z rodzinnych stron - LKS-em Goczałkowice-Zdrój.
O pozyskaniu defensora myśleli m.in. włodarze Legii Warszawa. Piszczek nie był jednak zainteresowany grą w PKO Ekstraklasie. Czy podjął dobrą decyzję? Dariusz Dziekanowski na łamach "Przeglądu Sportowego" przedstawił swój punkt widzenia.
- Chwilami szkoda mi, że opiera się namowom prezesów klubów ekstraklasy i nie chce kończyć kariery na polskich boiskach - napisał ekspert.
- Z drugiej strony świetnie go rozumiem i podziwiam za rozsądek i konsekwencję. Prawda jest bowiem taka, że powrót do ekstraklasy nic dobrego by mu nie przyniósł. Po 11 latach spędzonych w Bundeslidze przestawienie się na występy w tym czy innym polskim klubie nie zagwarantowałyby mu nawet ćwiartki emocji (tych pozytywnych), które przeżywał dotychczas. A wymagania i oczekiwania względem niego byłyby ogromne - dodał.
- Pomysł pomocy i gry w LKS Goczałkowice wydaje się więc trafiony z dwóch powodów. Po pierwsze, robi coś dobrego dla lokalnej społeczności. Po drugie, Łukasz będzie mógł się przy tym dalej grać w piłkę i przy tym – bez ciśnienia – po prostu się bawić - zakończył.