Bologna. Sinisa Mihajlovic: Chłopakom należy się uznanie

Trener Bologna FC Sinisa Mihajlovic nie krył zadowolenia po rozbiciu Parma Calcio 4:1 (1:0) w poniedziałkowym meczu 36. kolejki rozgrywek włoskiej Serie A.
Na Stadio Renato Dall'Ara całe zawody między słupkami "Rossoblu" zaliczył Łukasz Skorupski. Wszystkie bramki padły dopiero w drugiej połowie. Prowadzenie gospodarzom zapewnił siedem minut po przerwie płaskim strzałem z kilku metrów Riccardo Orsolini.
Po kolejnych siedmiu minutach piłkę niefortunnie skierował do własnej bramki Luigi Sepe, a osiemnaście minut przed końcem wynik podwyższył uderzeniem głową Brazylijczyk Lyanco. Dziewięć minut później honorowego gola strzelił Roberto Inglese, ale po trzech kolejnych minutach okazały sukces miejscowych przypieczętował Matteo Scozzarella, który podobnie jak wcześniej Sepe, zaliczył samobójcze trafienie.
Siedmiokrotni mistrzowie Włoch po dziesiątym zwycięstwie w sezonie awansowali na trzynaste miejsce w tabeli. - Jestem bardzo szczęśliwy. To był najlepszy mecz w naszym wykonaniu, od kiedy jestem tutaj trenerem - wyznał Mihajlovic w rozmowie udzielonej stacji "Sky Sport Italia".
- Atakowaliśmy dalej, nawet kiedy prowadziliśmy już dwiema bramkami. Cieszę się z tego i chłopakom należy się uznanie. Byliśmy dobrze przygotowani do tego spotkania - podkreślił serbski szkoleniowiec.
- Nadal nie jesteśmy jeszcze matematycznie bezpieczni, ale wykonaliśmy świetną robotę, doganiając zespoły, które były przed nami. Cieszymy się tym zwycięstwem, ale potrzebujemy wciąż jednego punktu - podsumował Mihajlovic.