Bjelica znów nie wytrzymał napięcia. W meczu z Piastem wulgarnie zwyzywał sędziego

Nenad Bjelica w trakcie meczu Lecha z Piastem wulgarnie atakował sędziego Bartosza Frankowskiego. Za karę został wyrzucony z ławki rezerwowych. Grożą mu jednak kolejne konsekwencje.
Trudno dziwić się nerwowości Bjelicy, bo Lech w ostatnich miesiącach gra słabo i gubi punkty nawet w meczach z drużynami wlokącymi się w ogonie tabeli. Chorwat często jednak przekracza granice. Tak było podczas meczu z Piastem, który zakończył się bezbramkowym remisem.
Bjelica miał olbrzymie pretensje do sędziego Bartosza Frankowskiego, który podjął kilka kontrowersyjnych decyzji. W drugiej połowie nie podyktował rzutu karnego dla Lecha, choć Marcin Pietrowski powalił na boisko Macieja Gajosa. Co więcej, arbiter z Torunia nie zdecydował się w tej sytuacji na skorzystanie z VAR-u.
Według "Przeglądu Sportowego" trener Lecha w agresywny sposób komentował pracę Frankowskiego. Ten w końcu wysłał go na trybuny, co jeszcze bardziej rozsierdziło Chorwata. "Trener Lecha Poznań Nenad Bjelica usunięty został ze strefy technicznej w 60. minucie. Pomimo dwukrotnych ostrzeżeń (1. krok w wykonaniu sędziego technicznego, 2. krok sędziego głównego) za agresywne okrzyki w stronę sędziego głównego. Po usunięciu trener krzyczał do sędziego „J*bie tie matter i co zrobiłem k***a!” - napisał Frankowski w meczowym protokole.
Teraz sprawą Bjelicy zajmie się Komisja Ligi. Grozi mu, że kolejne mecze Lecha będzie oglądał z trybun.
- Nie chcę komentować tej sytuacji. Nic mnie nie zdenerwowało. Zapytałem tylko sędziów co zrobiłem. Nic więcej - komentował Bjelica po meczu.
Kara może być tym bardziej surowa, że Chorwat popełnił recydywę - został wyrzucony z ławki rezerwowych już drugi raz w tym sezonie. Poprzednio taka sytuacja zdarzyła się w meczu ze Śląskiem Wrocław. Wówczas został zawieszony na dwa spotkania - z Legią i Jagiellonią.