Bez Abramowicza Chelsea wygląda jeszcze lepiej. Demolka na Turf Moor [WIDEO]

Bez Abramowicza Chelsea wygląda jeszcze lepiej. Demolka na Turf Moor [WIDEO]
Screen z Twittera
Jeśli ktoś sądził, że ustąpienie właściciela Chelsea wpłynie negatywnie na zawodników, musiał się mocno rozczarować. “The Blues” nie pozostawili żadnych złudzeń walczącym o każdy punkt Burnley i zdeklasowali rywali 4:0.
Dobra seria Burnley zakończyła się we wtorek z Leicester, ale siedem punktów w trzech poprzednich meczach dało im podstawę do uratowania sezonu. Zielona strefa byłaby na wyciągnięcie ręki, jeśli udałoby się pokonać “The Blues”. Kiedy, jeśli nie teraz? Przy całym zamieszaniu związanym z Romanem Abramowiczem i sprzedażą klubu, nie ma lepszego momentu, aby spróbować wziąć ich z zaskoczenia. W końcu Luton prawie udało się to w Pucharze Anglii, ale prawdopodobnie ostra przemowa Thomasa Tuchela w przerwie przypomniała piłkarzom o statusie Chelsea.
Dalsza część tekstu pod wideo
Przed wszystkimi dzisiejszymi meczami Premier League rozległy się oklaski na znak solidarności z walczącą Ukrainą. Na trybunach wszędzie było widać żółto-niebieskie barwy.
Thomas Tuchel zaskoczył ustawieniem, umieszczając np. Saula na lewym wahadle. Problem w tym, że był całkowicie bezproduktywny i “The Clarets” w pierwszej połowie wcale nie ustępowali triumfatorom Ligi Mistrzów z zeszłego sezonu. W 31. minucie mogli wyjść nawet na prowadzenie. Edouard Mendy popełnił błąd i nie złapał dośrodkowania, ale Dwight McNeil nie skorzystał z prezentu i przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Burnley mogło być nieco rozczarowane, że na przerwę schodziło bez gola, ale prezentowało się na tle faworytów doskonale. Piłkarze byli zorganizowani, cierpliwi, czekali na ruchy zawodników Tuchela i ograniczali im pole manewru. Nie spodziewali się, że w drugiej połowie oblicze meczu zmieni się o 180 stopni.
Znów przerwa świetnie wpłynęła na londyńczyków. W 47. minucie Reece James zabawił się w polu karnym z McNeilem, dwa razy wziął go na zamach, aż wreszcie płasko uderzył i od razu celnie. To było znakomite trafienie młodego Anglika!
Pięć minut później było już 2:0. Ponownie zagrożenie przyszło z prawej strony. Mason Mount wrzucił “szczura” na piąty metr, a tam odnalazł się Kai Havertz, który do pustej bramki wpakował piłkę do siatki.
Deklasacja trwała w najlepsze. Dwa kolejne trafienia to znów Havertz, a później Christian Pulisic. Amerykanin wykorzystał fatalną postawę defensywy, coraz bardziej rozbitą i popełniającą kompromitujące błędy.
Licznik zatrzymał się na czterech bramkach. Chelsea pozostaje na komfortowym trzecim miejscu ze sporą przewagą nad czwartym Manchesterem United, ale też z dużą stratą do drugiego Liverpoolu. Burnley w kolejnym starciu zmierzy się z Brentford.
Redakcja meczyki.pl
Maciej Pietrasik05 Mar 2022 · 18:00
Źródło: własne

Przeczytaj również