"Bayern to nie bank. Nie sprzedamy Lewandowskiego Realowi"

Wysoka forma Roberta Lewandowskiego zaowocowała zainteresowaniem ze strony największych klubów. Ostatnio najwięcej mówiło się o przejściu Polaka do Realu - Florentino Perez miał szukać zastępstwa w razie, gdyby z Królewskich odszedł Ronaldo lub przyczyny pozasportowe wykluczyłyby Karima Benzemę. Ale szef Bayernu Monachium mówi jasno: snajper mistrza Niemiec zostaje w klubie.
Lewandowski w tym roku przechodzi samego siebie. Ma już na koncie 46 trafień, o jedno mniej niż Leo Messi. Byłby dla Realu dodatkową bronią w walce właśnie przeciwko drużynie Argentyńczyka. Tyle że:
- Robert nie jest na sprzedaż za żadne pieniądze. Prezes Realu to mój przyjaciel, ale Bayern to nie bank - miał powiedzieć Karl-Heinz Rummenige, cytowany na Twitterze przez Roberta Błońskiego, dziennikarza "Przeglądu Sportowego".
Prezes rady nadzorczej Bayernu nie pierwszy raz używa takiego porównania. Kilka miesięcy temu o ofercie Manchesteru United za Thomasa Muellera powiedział: "Gdybym był prezesem banku, musiałbym ją przyjąć".
Ale "Czerwone Diabły" obeszły się wówczas smakiem. I tak może być również w przypadku innych graczy.
Potencjalni zainteresowani transferem Lewandowskiego lub jakiegokolwiek piłkarza Bawarczyków mają bowiem spory problem - choć kluby Bundesligi z tytułu praw telewizyjnych dostają prawie trzykrotnie mniej niż ich rywale z Premier League, to akurat monachijczycy mogą pozwolić sobie na odrzucanie dowolnie wysokich ofert, bo ich klub można stawiać za wzór zarządzania.