Allardyce musiał odejść po aferze. Anglia ma już tymczasowego trenera

Sam Allardyce nie jest już selekcjonerem reprezentacji Anglii. To efekt afery z udziałem 61-letniego szkoleniowca, który chciał przyjąć łapówkę w zamian za pomoc w obejściu przepisów.
Allardyce został ofiarą prowokacji dziennikarzy "The Daily Telegraph", którzy spotkali się z nim podając za przedstawicieli azjatyckiej spółki Far East. Szkoleniowiec miał jej pomóc w obejściu przepisów dotyczących zakazu posiadania praw do piłkarzy przez inne podmioty niż kluby. Takie praktyki są w Anglii niedozwolone od 2008 roku, ale Allardyce stwierdził, że złamanie tych regulacji nie będzie żadnym problemem. Za korzystne załatwienie sprawy zgodził się przyjąć łapówkę w wysokości 400 tysięcy funtów.
- Jego zachowanie było niewłaściwe. Allardyce przyznał, że popełnił znaczący błąd i przeprosił. Kontrakt rozwiązaliśmy za porozumieniem stron - czytamy w oświadczeniu angielskiej federacji.
Allardyce był selekcjonerem reprezentacji Anglii tylko przez 67 dni. W tym czasie poprowadził ją w jednym meczu - wygranym 1:0 spotkaniu ze Słowacją w eliminacjach mistrzostw świata.
Tymczasowym selekcjonerem reprezentacji Anglii został Gareth Southgate. 46-letni szkoleniowiec w ostatnich latach prowadził angielską młodzieżówkę, teraz ma dowodzić pierwszą drużynę w kolejnych meczach eliminacji mistrzostw świata.