Afera dopingowa w Lidze Mistrzów!? UEFA zaprzecza

Niespełna 8 procent próbek pobranych od 879 piłkarzy występujących w Lidze Mistrzów i Lidze Europy wykazało podwyższony poziom testosteronu. UEFA przekonuje, że to nie jest powszechny problem.
Władze UEFA zaprzeczyły, jakoby stosowanie środków zwiększających wydajność było powszechną praktyką w profesjonalnym futbolu. Śledztwo i reportaże stacji telewizyjnej ARD i dziennika "Times" pokazują jednak coś zupełnie innego. Niemiecka stacja wcześniej zajmowała się m. in. sprawą dopingu w rosyjskiej lekkoatletyce czy wśród kenijskich długodystansowców.
Spośród próbek pobranych w latach 2007-2013 od zawodników występujących w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, aż w 68 z nich zaobserwowano niepokojący wzrost poziomu testosteronu. Te badania, wykonane na zlecenie samej UEFA, nie pokazują jednak, że piłkarze na pewno stosowali doping. Analizowano kilka próbek pobranych od tego samego gracza i porównywano poziom testosteronu, który w niektórych przypadkach zmieniał się w dziwny sposób.
UEFA tymczasem wydała oświadczenie, w którym przekonuje, że stosowanie dopingu w futbolu jest rzeczą marginalną. "UEFA posiada bardzo dokładny program antydopingowy, który obowiązuje od wielu lat, badając około dwóch tysięcy próbek rocznie i tylko dwie z nich wykazały stosowanie dopingu - w obu przypadkach były to tzw. miękkie narkotyki - co dowodzi, że doping w futbolu jest niezwykle rzadki" - brzmi część komunikatu.
Dalej UEFA chwali się, że realizuje obecnie nowy, podobno największy w europejskim futbolu program antydopingowy, a jego najważniejszym elementem jest paszport biologiczny piłkarza - karalne będzie już nie tylko stosowanie dopingu, ale także każde odchylenie od normy w profilu gracza, m. in. spowodowane zażywaniem sterydów