"Ręce mi opadły". Trener Nuggets beształ swoich zawodników. Bezpardonowa krytyka po drugim meczu finałów NBA
Denver Nuggets przegrali z Miami Heat 108:111 w drugim meczu finałów NBA. Zażenowany postawą swojej drużyny był trener Michael Malone.
Nuggets nie wykorzystali przewagi własnego parkietu. Po dwóch meczów jest remis 1:1.
Malone po porażce nie ukrywał złości na swoich zawodników. Miał bardzo długą listę uwag do ich gry.
- Musimy porozmawiać o wysiłku. To nie są przygotowania, to nie jest sezon zasadniczy, to finał NBA. Po pierwszym meczu, gdy mówiłem, że nie graliśmy dobrze, mogliście uznać, że sobie coś wymyśliłem. Ale my nie graliśmy dobrze. Mieliśmy facetów, którzy się nad sobą użalają. To dla mnie rozczarowujące - wypalił Malone.
- Byliśmy najmniej zdyscyplinowani ze wszystkich meczach w play-offach. Mieliśmy wiele przestojów, a oni wykorzystali każdy z nich. Jeśli chcemy odzyskać kontrolę nad serią i przewagę własnego parkietu, to będziemy musieli wykonać rzeczy, których nie zrobiliśmy teraz, a nasza dyscyplina musi być na o wiele wyższym poziomie
- dodał trener zespołu z Denver.
- dodał trener zespołu z Denver.
Nuggets po trzech kwartach prowadzili 83:75. Losy meczu odwróciły się na początku czwartej części gry. Heat rozpoczęli ją od zrywu 15:2.
- Ręce mi opadły na początku czwartej kwarty. Dostawali wszystko, co chcieli - rzuty za trzy, spod kosza, dzięki czemu spowolnili grę. Mieliśmy trudności, żeby ich zatrzymać i trafiać. Musimy bronić znacznie lepiej. W niektórych momentach nasza defensywa nie istniała - komentował Malone.
Teraz rywalizacja przenosi się do Miami. Pierwszy z dwóch meczów na terenie Heat odbędzie się w nocy z środy na czwartek czasu polskiego.