NBA. Niespodzianki na starcie fazy playoff. Pewnie wygrali tylko Warriors

Niespodzianki na starcie fazy playoff. Pewnie wygrali tylko Warriors
Keith Allison, wikicommons
W sobotę rozpoczęła się faza playoff NBA. Od razu w pierwszych meczach doszło do kilku niespodzianek i zwycięstw drużyn niżej notowanych po sezonie zasadniczym. Swoje spotkanie pewnie wygrali jedynie broniący tytułu Golden State Warriors, którzy pokonali Los Angeles Clippers 121:104.
Najbardziej zaskoczyli Orlando Magic wygrywając na wyjeździe z Toronto Raptors 104:101. Zespół z Florydy, który niemal do ostatniego spotkania walczył u udział w postseason, pokonał ekipę z Kanady, uznawaną za jednego z głównych faworytów na Wschodzie do gry w wielkim finale.
Dalsza część tekstu pod wideo
Bohaterem gości został D.J. Augustin, który zdobył 25 punktów (9/13 z gry), w tym te kluczowe w ostatniej akcji swojej drużyny. Przy wyniku 101:101 trafił za trzy punkty. Miejscowi mogli jeszcze doprowadzić do wyrównania i dogrywki, ale zza łuku pomylił się Kawhi Leonard.
Orlando bardzo dobrze grało pod koniec sezonu regularnego, notując bilans 22-9, co pozwoliło im po raz pierwszy od 2012 roku awansować do playoffów. - Uważam, że te ostatnie tygodnie nam teraz pomogły. Rozgrywaliśmy już wtedy mecze, które musieliśmy wygrać i były one dla nas bardzo istotne - powiedział Steve Clifford, trener Magic. - Przez poprzedni miesiąc musieliśmy pod każdym względem walczyć we wszystkich spotkaniach. To nas w pewien sposób przygotowało do playoffów - przyznał natomiast Nikola Vucević, zdobywca 11 punktów.
W Raptors mocno zawiódł jeden z liderów. Kyle Lowry nie zdobył ani jednego punktu, pudłując wszystkie siedem rzutów z gry. - Wiemy na co nas stać, a to jest jeden mecz. Musimy po prostu realizować nasze akcje, bo wiemy kim jesteśmy. Jeśli tak będzie, to wtedy jesteśmy bardzo dobrą drużyną - podkreślił Lowry.
Zaskoczyli na Wschodzie także Brooklyn Nets, którzy wygrali z Philadelphia 76ers 111:102. Rozczarowanie przeżyli wracający po sześciu latach do playoffów Denver Nuggets. Sezon zasadniczy zakończyli na Zachodzie na drugim miejscu, byli najlepszą drużyną w lidze we własnej hali, a w sobotę przegrali z San Antonio Spurs 96:101. Przed sezonem wielu ekspertów uważało, że Ostróg zabraknie w postseason, a ci nie tylko po raz 22 raz z rzędu uczestniczą w decydującej fazie rywalizacji, a dodatkowo od razu dzięki zwycięstwu w Kolorado zyskali przewagę własnego parkietu.
Żadnych problemów nie mieli tylko Golden State Warriors. Obrońcy mistrzowskiego tytułu od początku wypracowali sobie kilka punktów przewagi i z każdą upływającą minutą ona tylko wzrastała. Do historii przeszedł Stephen Curry, który trafił osiem rzutów za trzy punkty. Nikt nie trafił więcej w historii swoich występów w fazie playoff od rozgrywającego Wojowników. Sobotnie spotkanie zakończył łącznie z 38 punktami na koncie. - Curry niszczył nas przez cały sezon - przyznał Doc Rivers, trener ekipy Los Angeles. Mecz numer dwa zostanie rozegrany w poniedziałek również w Oracle Arena.
Wyniki sobotnich meczów fazy playoff NBA:
Konferencja Wschodnia
Philadelphia 76ers - Brooklyn Nets 102:111

Butler 36, Embiid 22 - Russell 26, LeVert 23.

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw: 1:0 dla Nets.
Toronto Raptors - Orlando Magic 101:104

Leonard 25, Siakam 24 - Augustin 25, Fournier 16.

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw: 1:0 dla Magic.
Konferencja Zachodnia
Golden State Warriors - Los Angeles Clippers 121:104

Curry 38, Durant 23 - Harrell 26, Williams 25.

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw: 1:0 dla Warriors.
Denver Nuggets - San Antonio Spurs 96:101

Harris 20, Murray 17 - DeRozan 18, White 16.

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw: 1:0 dla Spurs.

Przeczytaj również