"W tym momencie to wielki upadek". Środek wykryty u Karasia stosuje się w leczeniu... raka piersi

W organizmie Robert Karasia wykryto niedozwoloną substancję. Michał Rynkowski, szef POLADA, wypowiedział się na temat zabronionego specyfiku.
Karaś w maju osiągnął olbrzymi sukces podczas zawodów w Brazylii. Polak o ponad 18 godzin poprawił rekord świata na dystansie dziesięciokrotnego Ironmana.
Karaś w niedzielę poinformował, że w próbce, którą pobrano od niego po tych zawodach, wykryto zabronioną substancję. O badania antydopingowe miał poprosić sam, by jego wyczyn zyskał miano oficjalnego rekordu świata. Po analizie próbki A jego osiągnięcie stanęło pod wielkim znakiem zapytania.
- W tym momencie to wielki upadek wielkiego sportowca. Bolesna sytuacja. Dajmy mu jednak czas na wyjaśnienia - powiedział Michał Rynkowski, szef Polskiej Agencji Antydopingowej, w rozmowie z portalem "tvpsport.pl".
Karaś twierdzi, że nigdy świadomie nie stosował żadnej formy dopingu. Jego zdaniem niedozwolony środek mógł otrzymać, gdy leczył złamania ręki, żeber i stopy. Sportowiec twierdzi, że został zapewniony, że zastosowanie lekarstw "nie będzie miało żadnego wpływu na przygotowania ani na sam występ w Brazylii".
Rynkowski tłumaczył już, że drostanolon, który wykryto u Karasia, jest stosowany do poprawy sylwetki. Najczęściej spotyka się go w sportach siłowych. W rozmowie z "tvpsport.pl" rozwinął swoją wypowiedź.
- Ta substancja nie występuje w lekach, które są powszechnie dostępne. Zazwyczaj jest stosowana w leczeniu... nowotworów, w tym raka piersi. To też daje do myślenia. Robert otrzymał poważne zarzuty. Ma oczywiście prawo do analizy próbki B. Jeśli okaże się, że ta analiza nie potwierdza wyniku z próbki A, wtedy mamy do czynienia z uniewinnieniem i umorzeniem postępowania. W odmiennym scenariuszu Karasiowi grożą cztery lata dyskwalifikacji i niemal pewne jest unieważnienie wyniku sportowego z rywalizacji w Brazylii - podsumował Rynkowski.