"Totalny d***l. Regularny idiota. Celebryta i kanciarz". Internet wrze po słowach Karasia, ostre podsumowanie

Robert Karaś w poniedziałkowym "Hejt Parku" na "Kanale Sportowym" przyznał się do zażywania niedozwolonych środków przed walką w Fame MMA. Jego słowa są szeroko komentowane przez dziennikarzy oraz kibiców.
Rekordzista świata w 10-krotnym Ironmanie został przyłapany na dopingu i grozi mu nawet czteroletnia dyskwalifikacja. Sportowiec dokładnie opisał całą sprawę w poniedziałkowej rozmowie z Tomaszem Smokowskim.
Przyznał, że stosował niedozwolone w triathlonie środki przed walką w Fame MMA. Nie spodziewał się jednak, że te utrzymają się w organizmie tak długo. Zapewnia, iż nie zamierzał łamać przepisów antydopingowych.
- Wiedziałem, że to biorę. Nie zagłębiałem się, co to jest, miałem to w d***e. Zapytałem się, czy to jest legalne. Michał odpowiedział, że po 72 godzinach nie będzie tego w organizmie. Wiedziałem więc, że to coś nielegalnego. Zapytałem o to, czy będzie miało to jakiś wpływ na moje przygotowania. Odpowiedział: "Nie Robert, to tylko teraz, żeby Cię podleczyć". Miałem tego świadomość - podsumował.
Jego słowa są szeroko komentowane w mediach społecznościowych. Dziennikarze oraz kibice w większości nie zostawili suchej nitki na sportowcu, podsumowując jego postępowanie.
- Przecież że to jest totalny d***l, widać było po tym, jak wystartował do tego poprzedniego iluśtamkrotnego Ironmana po operacji urologicznej - stwierdził Jakub Seweryn ze "Sport.pl".
- Jeżeli Robert Karaś wiedział w chwili przyjmowania substancji, że jest zabroniona (właśnie to przyznał), a do tego nie poprosił o wyłączenie terapeutyczne TUE, to dla takich ludzi nie ma miejsca w sporcie. Celebryta i kanciarz. Bez odbioru - napisał Michał Chmielewski z "TVP Sport".
Wiele osób zwróciło też uwagę na wyjątkowy spokój Tomasza Smokowskiego. Dziennikarz do samego końca rozmowy starał się profesjonalnie podchodzić do tematu. Dziwił się temu choćby Kamil Grabara.