Rosjanie o aferze dopingowej: Nie ma żadnych dowodów

Rosja broni się przed zarzutami Światowej Organizacji Antydopingowej (WADA), które dotyczą przypadków tuszowania dopingu w lekkoatletyce.
W poniedziałek WADA zaleciła Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Lekkoatletycznych (IAAF) natychmiastowe wykluczenie Rosji ze wszystkich struktur organizacji. Wnioskowała także, żeby rosyjskie laboratorium antydopingowe straciło licencję pozwalającą na oficjalne prowadzenie badań. Jednym z powodów są potwierdzone przypadki "bezpośredniego ingerowania" władz Rosji w przebieg procesu badawczego. WADA twierdzi, że dyrektor moskiewskiego laboratorium antydopingowego zlecił zniszczenie 1417.
"Jest wielka różnica między tym, co zostało podane, a faktami i dowodami. Nie ma żadnych dowodów na zarzucane czyny. Nasz system antydopingowy spełnia wszystkie restrykcyjne zalecenia WADA i MKOl. Jesteśmy świadomi tego, z jakimi problemami boryka się krajowy związek lekkoatletyczny i już podjęliśmy działania, by sytuacja została opanowana" - czytamy w oświadczeniu.
Raport skrytykował też rzecznik Kremla Dimitrij Pieskow.
- Nie jest on przekonujący i nie jest oparty na dowodach - skomentował polityk.