"Nie można wygrać ani meczu, ani ligi jednym zawodnikiem"

- Oczekiwanie na wiadomość, czy utrzymam miejsce w składzie Wolverhampton było bardzo stresujące - przyznał Jacob Thorrssell w rozmowie z oficjalnym serwisem Speedway Grand Prix.
Reprezentant Szwecji w 2018 roku będzie liderem zrekonstruowanej drużyny "Wilków", którą z regulaminowych przyczyn musiał pożegnać jego rodak Fredrik Lindgren.
- Klub miał do podjęcia bardzo ciężką decyzję. Wiedziałem, że najpierw chcieli zatrzymać Freddiego, nie jestem głupi. Oczywiście chcieli mieć go dalej u siebie - podkreślił żużlowiec Falubazu Zielona Góra.
- Według mnie dało się jednak odczuć, że Fredrik chce włożyć więcej wysiłku w Grand Prix i dlatego zdecydował się odejść. Teraz to ja jestem numerem jeden i znowu jest to samo, kiedy idzie się o szczebel wyżej. Pytanie, czy temu podołam? - kontynuował reprezentant "Trzech Koron".
- Kiedy przechodziłem z rezerwy na numer dwa, to mówili "może nie podoła temu". Wtedy przeszedłem z drugiej linii na pozycję lidera pary i mówili "och, to dla niego wielki przeskok". Ja jednak sobie całkiem dobrze poradziłem. Nie przejmuję się. Będzie dobrze - zapewnia Thorrssell.
- Jestem bardzo chętny do pracy. Traktuję to jako dobre wyzwanie po takiej kontuzji, ale mam pewność, że się z nim uporam. Nie można wygrać ani meczu, ani ligi jednym zawodnikiem. Pokazać się musi cała drużyny i wszyscy o tym wiemy. Naszym pierwszym celem jest wejście do play-off. Potem wszystko może się zdarzyć - podsumował Szwed.
(za speedwaygp.com)