Lićwinko w finale skoku wzwyż

Kamila Lićwinko wystąpi w finale skoku wzwyż na mistrzostwach świata w Pekinie.
Halowa mistrzyni globu z Sopotu z 2014 roku w pierwszej próbie zaliczyła 1,85, potem 1,89 za drugim razem i 1,92 za pierwszym. Taki wynik osiągnęło jeszcze 12 zawodniczek.
- Było trochę stresująco, ale poczułam ulgę, że się udało. Jeszcze z adrenaliną nie potrafię sobie poradzić. Zeskok jest trochę twardy, a wszystko pozostałe jest w porządku - powiedziała Lićwinko po starcie.
Na zgrupowaniu klimatycznym w Japonii, bezpośrednio przed mistrzostwami świata, Lićwinko nabawiła się kontuzji pleców. - To rozłożyło mnie na parę dni i nadal odczuwam ból. Liczę jednak na to, że fizjoterapeuci się mną zajmą - powiedziała zawodniczka, która zapowiada, że jest bardzo dobrze przygotowana do startu. - Żeby tylko można było to teraz pokazać. Nie chciałabym niczego zepsuć - dodała.
W gronie finalistek są jedne z najbardziej utytułowanych lekkoatletek w tej konkurencji - Chorwatka Blanka Vlasić i Hiszpanka Ruth Beitia. W Pekinie nie ma obrończyni tytułu Swietłany Szkoliny. Rosjanka podczas mistrzostw kraju doznała kontuzji ścięgna Achillesa i przeszła operację. Przed nią kilka miesięcy rehabilitacji.
Finał skoku wzwyż kobiet w sobotę od 12:30.