Krzysztof Kasprzak: Żałuję ostatniego biegu

Krzysztof Kasprzak w niedzielnym półfinale PGE Ekstraligi we Wrocławiu wygrał dwa z pięciu swoich wyścigów i zdobył w sumie osiem punktów.
Broniącą tytułu Cash Broker Stal Gorzów uległa miejscowej Betard Sparcie 43:47, ale rewanż odbędzie się za tydzień na obiekcie im. Edwarda Jancarza i wydaje się, że podopieczni Stanisława Chomskiego nie mają dużej straty do odrobienia.
- Wrocławianie przygotowali tor, żeby wygrać start, bez możliwości wyprzedzania. Bardzo liczył się start i pola wewnętrzne. Wychodziła taka szpryca, że ciężko było cokolwiek zrobić. Mieli takie prawo - podkreślił Kasprzak w rozmowie z oficjalnym serwisem Speedway Ekstraligi.
- Żałuję ostatniego biegu. Był strasznie długi dojazd z czwartego pola. Założyłem Taia Woffindena, myślałem, że wyjdę na trzecią pozycję, ale Martina Vaculika pociągnęło i dostałem szprycą z trzech motorów. Prawie spadłem z motocykla - przyznał wychowanek Unii Leszno.
- Obyśmy w meczu u siebie wygrali pięcioma punktami. Jeden bieg i mecz zaczyna się od nowa. Powoli wracam do zdrowia, bark przestaje boleć, więc powoli będę robił punkty - deklaruje były indywidualny wicemistrz świata.
(za speedwayekstraliga.pl)