Jules Bianchi nie żyje

Jules Bianch, francuski kierowca Formuły 1, zmarł wskutek obrażeń odniesionych podczas Grand Prix Japonii niecały rok temu.
- Jules walczył jak zawsze do końca, ale jego walka właśnie się zakończyła. - napisała w oświadczeniu rodzina kierowcy.
Wypadek Bianchiego miał miejsce 5 października ubiegłego roku. Francuz uderzył w dźwig, którym odholowuje się uszkodzone pojazdy. Raport z wypadku stwierdzał, że kierowca jechał niebezpiecznie i nie zwolnił w miejscu, w którym kraksę miał Adrian Sutil. Bianchiemu operowano krwiaka mózgu, ale nawet po zabiegu pozostawał w stanie krytycznym, jego kondycja nie ulegała wyraźnej poprawie.
Bianchi nie miał wielkiego doświadczenia w Formule 1 - jeździł tam dwa lata, feralny wyścig był jego dziewiętnastym GP. 3 sierpnia skończyłby 26 lat.