Dawid Tomala z receptą na triumf. "Zaczęło mi się nudzić, więc przyspieszyłem. Patrzę, a za mną nikogo nie ma"

"Zaczęło mi się nudzić, więc przyspieszyłem. Patrzę, a za mną nikogo nie ma". Dawid Tomala z receptą na triumf
Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Dawid Tomala w piątek został sensacyjnym mistrzem olimpijskim w chodzie na 50 kilometrów. W rozmowie z "Eurosportem" Polak krótko podsumował zmagania w Japonii.
31-latek do tej pory startował przede wszystkim na 20 kilometrów. Na dłuższym dystansie rywalizował dopiero po raz trzeci w życiu. Sam nie spodziewał się, że odniesie taki sukces.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Ogólnie czuję się wspaniale, to jest coś niesamowitego. Nie spodziewałem się, że mogę to zrobić, ale od początku byłem pełen wiary - przyznał Tomala w rozmowie z "Eurosportem".
Nasz chodziarz zaatakował na 30. kilometrze. Nikt nie był w stanie go dogonić - samotnie dotarł do mety. Jego przewaga nad pozostałymi zawodnikami z podium wynosiła kilkadziesiąt sekund.
- Wyścig był dla mnie idealny. Szliśmy sobie powoli, w ogóle nie czułem tej prędkości. W pewnym momencie zaczęło mi się nudzić, więc przyspieszyłem - wypalił.
- Patrzę, a za mną nikogo nie ma, więc poszedłem swoje no i wygrałem. To jest w ogóle jakiś kosmos, sprawa nie do opisania. Jestem mega szczęśliwy, ale potrzebuję czasu, aby to do mnie doszło - zakończył.
Tomala poszedł tym samym w ślady Roberta Korzeniowskiego, który trzykrotnie sięgał po złoty medal w chodzie na 50 kilometrów. Niestety, ta konkurencja wypadnie z olimpijskiego programu już podczas kolejnych igrzysk w Paryżu.

Przeczytaj również