Co za wyczyn polskiego pływaka! Pobił rekord życiowy ze złamaną ręką
Michał Chmielewski otarł się o olimpijski finał na 200 m stylem motylkowym. Reprezentant Polski ustanowił swój rekord życiowy, choć startował z kontuzją.
Na rywalizację na 200 m stylem motylkowym patrzyliśmy z dużym zainteresowaniem. Ostatecznie czwarte miejsce zajął w niej Krzysztof Chmielewski. Jego brat Michał zakończył swój występ na tym dystansie na półfinale. Przepustki do walki o medale nie dał mu najlepszy czas w karierze.
Okazuje się, że Michał Chmielewski zmagał się w trakcie igrzysk z kontuzją. Tuż przed wyjazdem do Paryża złamał z przemieszczeniem piątą kość śródręcza w prawej dłoni.
Pływak nie zdecydował się na interwencję chirurga, bo ta wykluczyłaby go z igrzysk. Postawiono na inne metody. Pierwotnie Chmielewski otrzymywał leki przeciwbólowe, ale ostatecznie z nich zrezygnował.
- Znieczulenie zabierało mi czucie w wodzie. Nie czułem palca. Musiałem liczyć na efekty dotychczasowej pracy i emocji związanych ze startem - tłumaczył Chmielewski w Przeglądzie Sportowym.
20-latek przyznał, że w trakcie swoich startów czuł ból. Ten szczególnie nasilał się przy nawrotach.
- Styl motylkowy ma to do siebie, że trzeba położyć dwie ręce na ścianie. Ja jestem praworęczny, więc odwracam się na lewą stronę. I ta prawa ręka, złamana dłoń była mocno eksploatowana. To było niewygodne - podsumował Chmielewski.