Spore osłabienie Villarrealu przed finałem LE. Unai Emery potwierdził absencję kluczowego piłkarza

Villarreal odbył oficjalny trening przed jutrzejszym finałem Ligi Europy z Manchesterem United. W zajęciach nie brał udziału Samu Chukwueze, jeden z najważniejszych piłkarzy “Żółtej Łodzi Podwodnej”. Unai Emery potwierdził, że jego występ przeciwko “Czerwonym Diabłom” jest wykluczony.
Niespełna półtorej godziny po zakończeniu treningu przez Manchester United (o którym więcej przeczytasz TUTAJ) na gdańskiej murawie zameldowali się zawodnicy Villarrealu, którzy dziś przylecieli do Polski, gdzie jutro staną przed historyczną szansą zgarnięcia trofeum Ligi Europy. Sama obecność hiszpańskiego zespołu w finale jest sporym zaskoczeniem. Podopiecznym Unaia Emery’ego udało się jednak wyeliminować w poprzedniej rundzie faworyzowany Arsenal, przy okazji dodatkowo satysfakcjonując trenera, który z londyńskiego klubu został zwolniony w nieprzyjemnych okolicznościach.
Przeciwko United “Żółta Łodź Podwodna” także stanie w pozycji tego “mniejszego”. Można powiedzieć, że Manchester musi, a Villarreal może wygrać. Emery nie będzie mógł jednak skorzystać z wszystkich piłkarzy. Szkoleniowiec potwierdził nieobecność Samu Chukwueze, jednego z kluczowych asów w swojej talii.
- Chukwueze nie zagra - oznajmił Emery na konferencji prasowej.
To spore osłabienie. Nigeryjski skrzydłowy rozegrał w tym sezonie 40 spotkań we wszystkich rozgrywkach. Wykręcił bilans pięciu goli i ośmiu asyst. A choć do Gdańska przyleciał, to jedynie w roli widza i kibica. Chukwueze ostatni raz wystąpił 6 maja w rewanżu z Arsenalem. Do gry będzie za to gotowy Juan Foyth, nieobecny od końca kwietnia. Obrońca wziął udział w wieczornej, oficjalnej sesji treningowej.
Emery inaczej niż Solskjaer
Trening Villarrealu znacznie różnił się od tego, co wcześniej zaprezentowali nam zawodnicy United. Przed rozpoczęciem zajęć piłkarze z Hiszpanii zgromadzili się w kole środkowym, gdzie wysłuchali motywacyjnej, żywej przemowy Emery’ego.
Głośno było właściwie przez każdą minutę obecności “Żółtej Łodzi Podwodnej” na boisku. Najpierw w trakcie wesołej, nieco unowocześnionej gry w “dziadka”, kiedy to gracze trzymali się za ręce - zarówno ci w środku, odbierający piłkę, jak i pozostali, otaczający ich zewsząd. Następnie przy ćwiczeniach wydolnościowych. Wreszcie - w trakcie gry 11 na 11 na niemal całym boisku, w której trener wpajał zespołowi aspekty taktyczne.
Unai Emery prowadził zajęcia znacznie inaczej niż Ole Gunnar Solskjaer. Bo właściwie Norweg tego nie robił, polegając na pracy asystentów, pełniąc bardziej rolę obserwatora. Z kolei Hiszpan aktywnie uczestniczył w treningu - pokrzykiwał, rozmawiał, przerywał grę, a nawet sam zanotował kilka mniej lub bardziej udanych zagrań, ani na chwilę nie odpuszczając drużynie.
Po trwającej dobre dwa kwadranse gierce, piłkarze przeszli do ćwiczeń wszelakich - wrzucali, podawali, strzelali. Nie opuszczał ich dobry humor. To zresztą znak rozpoznawczy zawodników obu finalistów. Uśmiech na twarzach, pozytywny nastrój przed meczem o trofeum. Ale wygrać może tylko jeden zespół. Który? Przekonamy się za kilkadziesiąt godzin.
Początek finału Ligi Europy zaplanowano na jutro, na godz. 21:00. W naszym serwisie przeprowadzimy relację na żywo z tego spotkania.
Mateusz Hawrot, korespondencja z Gdańska