Lech Poznań. Ostatnia szansa Kownackiego. Najważniejsza runda w karierze? "Wóz albo przewóz"

Ostatnia szansa Kownackiego. Najważniejsza runda w karierze? "Wóz albo przewóz"
Lech POZNAŃ
Dawid Kownacki wrócił do Lecha Poznań. Zwykle dla polskich piłkarzy powrót do Ekstraklasy oznacza koniec nadziei na karierę na Zachodzie. W przypadku "Kownasia" ma być jednak inaczej. Wierzy w to Maciej Skorża, wierzą kibice Lecha. Pytanie, czy wierzy sam piłkarz...
Mówi się, że "odbili się od Zachodu". Albo że "wracają z podkulonym ogonem". Ostatnio Paweł Wszołek, który w barwach Unionu Berlin spędził na boisku 17 minut. Przed nim choćby Dominik Furman, który próbował dwa razy, ale na koniec zawsze była mu pisana Wisła Płock.
Dalsza część tekstu pod wideo
Teraz dołącza do nich Dawid Kownacki. Podobnie jak Wszołek, tylko wypożyczony do końca sezonu 2021/22, bez opcji wykupu. Fortuna Duesseldorf byłaby gotowa sprzedać swojego najdroższego piłkarza w historii, ale chciałaby odzyskać chociaż większą część z siedmiu milionów euro, które za niego zapłaciła w styczniu 2020 roku. Lech nie może sobie pozwolić na taki wydatek.

Uwierzył w Lecha

Dlatego powrót jest bardziej krótkoterminowy. Jeszcze w poniedziałek rano Kownackiemu bliżej było do belgijskiego Mechelen, które oferowało też lepsze warunki finansowe jemu i Fortunie. Dlaczego zatem wylądował w Poznaniu? Być może przyjrzał się sytuacji kadrowej KVM i terminarzowi ligi belgijskiej, która mogła się dla niego skończyć już w kwietniu. Dwa miesiące to trochę mało czasu na odbudowanie.
Na pewno dużą rolę odegrał tu jednak sam Lech. Lider Ekstraklasy był bardzo zdeterminowany i w poniedziałek przekonał swojego wychowanka za pośrednictwem najważniejszych ludzi w klubie, by wrócił na Bułgarską. Zapewnił go, że nie musi obawiać się presji kibiców, którzy są za nim i będą wspierać 24-latka w walce o powrót do formy po kolejnej, ciężkiej kontuzji.
Tak też wynika z wypowiedzi na internetowych forach i w mediach społecznościowych. W ankiecie na stronie "Głosu Wielkopolski" 80 procent uczestników uznało, że wypożyczenie "Kownasia" to dobry ruch Lecha. Kibice wierzą, że zadziała tu prawo serii i losy Polaka potoczą się podobnie do innych napastników, którzy trafiali do Poznania z 2. Bundesligi, a więc Christiana Gytkjaera i Michaela Ishaka.

Mało miejsca, mało czasu

Kownacki rzecz jasna nie zabawi w Lechu tak długo jak Duńczyk i Szwed, będzie też grał na innej pozycji, bo środek ataku będzie zarezerwowany dla Ishaka. Można się raczej spodziewać, że będzie rywalizował na skrzydle z Jakubem Kamińskim, Michałem Skórasiem, Kristofferem Velde i Adrielem Ba Louą.
W ofensywie Kolejorza zrobiło się tłoczno (są jeszcze Joao Amaral, Dani Ramirez, Filip Marchwiński), ale, jak słyszymy, Maciej Skorża "nie da zrobić krzywdy" Kownackiemu. U żadnego innego trenera ten piłkarz nie grał równie często, razem zdobyli mistrzostwo Polski w 2015 roku, a teraz powalczą o drugie. W razie potrzeby były kapitan reprezentacji U21 może też zastąpić na środku ataku Ishaka, bo przecież po przejściu koronawirusa nadal problemy zdrowotne ma Artur Sobiech.
To właśnie w "młodzieżówce" Kownacki udowodnił, że może być dobrym, skutecznym, środkowym napastnikiem i do dziś twierdzi, że na tej pozycji czuje się najlepiej. Pod wodzą Czesława Michniewicza rozegrał 22 mecze, w których strzelił aż 15 goli. Po Skorży to drugi z jego trenerskich "ojców". Na pewno będzie uważnie przyglądał się jak jego dawny podopieczny radzi sobie wiosną.
W Polsce to jednak też nie będzie druga runda. Do końca sezonu ligowego zostało tylko 15 kolejek. Do tego minimum jedno, a maksimum trzy spotkania w Pucharze Polski. Ta krótka wiosna dla "Kownasia" może być najważniejszą w karierze. Jeśli potwierdzi, że nie cofnął się w rozwoju, to może znajdzie się jeszcze chętny, by latem wykupić go za kilka milionów euro z Fortuny. Jeśli zawiedzie, znajdzie się w bardzo trudnym położeniu. Wóz albo przewóz.

Przeczytaj również